Autor Wątek: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder  (Przeczytany 28839 razy)

Offline krystians Mężczyzna

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 7410
    • Lens tru3
  • Ekspres: ap, fp, moka, phin, tygielek, v60-2, Kalita, B75, Kompresso
  • Młynek: Kinu m47, Ode2

Nie znalazłem satysfakcjonujących mnie odpowiedzi w kwestiach różnic między kompaktowymi młynkami ręcznymi, za akceptowalne dla mnie pieniądze. Postanowiłem więc zbadać sprawę i po przeanalizowaniu dostępnych opcji podjąć ryzyko zakupienia nowego produktu. Dzielę się moimi pierwszymi doświadczeniami z użytkowania młynka ręcznego Zassenhaus Quito porównując do poprzedniego Rhinowares Hand Coffee Grinder i momentami z Porlexem mini, ale ćśś, tego nie ma w temacie.


Znów jesteś w swoim kawowym pudełku*?
Postronni obserwatorzy patrzący na ludzi ogarniętych pasją miewają często wrażenie, że ta osoba w niedługim czasie odleci na Marsa albo właśnie wróciła z równie odległych krain. W końcu kto normalny warzy, wącha, mieli, znowu wącha, fotografuje, mierzy temperaturę i czas zalewania, i znowu wącha!Siorbie?! Ale o co chodzi?!  Pewnych rzeczy nie da się do końca racjonalnie wytłumaczyć. No taaak, więc od pewnego czasu nosiłem się z zamiarem kupienia lepszego młynka w celu zadowolenia swoich kubków smakowych. Dotychczasowy mi nie wystarcza z powodu nierównomierności przemiału i niezbyt precyzyjnej regulacji. Tak przynajmniej sobie to uzasadniam. Gdyby nie to, że w obecnym mieszkaniu absolutnie nie mam żadnego miejsca w okolicach kuchni, w które mógłbym wcisnąć elektryczny młynek, to pewnie nie szukałbym kolejnego ręcznego.

Podzielę ten test na części i będę sukcesywnie dodawał kolejne informacje z użytkowania nowego młynka. Jest to szybki domowy test, a więc procedury może nie są naukowe, ale użytkowe i staranne. Przynajmniej na tyle na ile daje się to zrealizować w dość mocno ograniczonym czasie i przestrzeni. 

Oba porównywane w tekście młynki fot. Krystian Szczęśniak

Stolice i inne różnice
Niemiecka firma Zassenhaus ma w zwyczaju nazywać swoje młynki od stolic krajów uprawiających kawę, co wg mnie jest interesującym pomysłem, niosącym jakąś edukacyjną wartość. Australijskie Rhinowares chyba nie stworzyło takiego systemu, może po prostu nie planują więcej młynków ręcznych, ich produkt nazywa się wprost: Hand Coffee Grinder [ręczny młynek do kawy]. W dobie internetu i słów kluczowych nie jest to w sumie złą strategią nazewniczą.

QUITO
Wpierw zajmę się opisem nowego nabytku. Główną różnicą, która sprowokowała mnie do zakupu Quito to zastosowane w nim stalowych żaren stożkowych. Mechanizm mielący jest tu dość dobrze ustabilizowany i spasowany, choć oś ma minimalne luzy, które czuć na rączce zamontowanej na stałe. Sposób zmiany ustawienia przemiału jest najprzyjemniejszym rozwiązaniem jakie dotychczas spotkałem. Reguluje się łatwo, przyjemnie i precyzyjnie, aby wykonać cały obrót, dwuramiennej nakrętki regulacyjnej, potrzeba 12 przeskoków. Początkowo było mi trudniej niż dotychczas wyczuć dokładny moment zblokowania żaren w celu ustalenia punktu odniesienia do regulacji przemiału. Jest to kwestia miękkiego działania mechanizmu blokowania pozycji nakrętki. Służą do tego dwie sympatycznie wyglądające, małe, sprężynujące kulki, wystające po obu stronach podłużnej nakrętki. Trafiają one w zagłębienia dolnego żarna blokując pozycję roboczą.  Warto wspomnieć, że górny element mielący jest wklejony w plastikowy pierścień zamontowany w obudowie młynka, nie występuje więc opadanie tej części jak ma to miejsce w ceramicznych żarnach. Utrudnia to jednak czyszczeni i nie wydaje się być elementem przeznaczonym do domowego serwisowania. W tym modelu młynka, rączka jest zamontowana na stałe, w związku z tym występuje specyficzne rozwiązanie przykrywki dla części, do której wsypujemy ziarna. Jest to kawałek plastiku z nacięciem. Niby prosta sprawa, ale jest to gwarantowana zagwozdka przy pierwszym spotkaniu. Lubię proste rozwiązania, ale to konkretne mnie irytuje swoim niedopracowaniem. Pokrywka telepie się przy wstrząsach. Mam już pomysł na prostą modyfikację. ale opiszę to przy innej okazji.

Wyjęte dolne żarno i nakrętka od Quito fot. Krystian Szczęśniak

Za Zassenhausa Quito, kupując w sklepie niemieckim, zapłaciłem 62 EUR z przesyłką, aktualnie ok. 265 PLN. Wolałbym wspierać rodaków, ale nasze sklepy proponują cenę 400 PLN więc nawet po zniżce wychodzi spora różnica. 

RHINO
Przejdźmy do produkt australijskiego, którego używam od niespełna pół roku.  Tutaj zastosowano żarna ceramiczne, bardzo podobne do tych porlexowych. Nie są one zbyt ostre, ale górne żarno jest lepiej spasowane z obudową niż w japońskim protoplaście. Niestety stabilizacja osi w Rhinowares nie zachwyca mnie, tworzywo trzymające konstrukcję jest jakby zbyt wiotkie/elastyczne. Daje to możliwość sporych wychyłów na osi. Regulacja grubości przemiału jest prosta i wygodna, a pełny obrót to 8 przeskoków trójramiennej nakrętki regulacyjnej. Oba żarna można łatwo wyjąć żeby wyczyścić. Rączka ma długie ramię, łatwo się zakłada i zdejmuje, jest wygodna w użytkowaniu, brak jej tendencji do spadania - znanej przypadłości porlexa. Jednak pusty młynek z założoną rączką bardzo łatwo się wywraca. Związane jest to z małą wagą i niewielką średnicą podstawy młynka. Wymiar ten ma jednak swoje dobre strony - otóż w komorę na ziarno idealnie wchodzi lejek od aeropressu, a ja lubię korzystać z tego rozwiązania.

Rozłożone żarna i nakrętka od Rhinowares fot. Krystian Szczęśniak

Koszt powyższego urządzenia aktualnie w Polsce to ok. 175 PLN i zbliżona cena jest u zachodnich sąsiadów (42 EUR).


Twarzą w twarz
Patrząc na oba młynki postawione obok siebie, z założoną rączką są prawie tej samej wysokości przy czym w Rhinowares jest ona cała demontowana.  W Quito można zdjąć tylko drewnianą gałkę, z umieszczonym wewnątrz magnesem dzięki czemu nie musimy się obawiać o zużycie mocowania.

Rozmiarowo różnią się one głównie średnicą korpusu, która u pierwszego wynosi 5 cm, a u drugiego centymetr więcej. Pojemnik Ekwadorczyka niemieckiego pochodzenia jest szklany i montowany na gwint. Niemniej wygląda i w rękach czuje się solidność tego elementu. Po zdjęciu go można postawić młynek stabilnie w pionie. W nosorożcu jest to niemożliwe z powodu wystających elementów.  Jest to upierdliwe gdyż kładąc młynek na boku, łatwo może się on sturlać z pochyłej powierzchni. Wracając jednak do pojemnika na przemiał, jest on metalowy tak jak korpus i wciska się go na kołnierz z tworzywa. Rozwiązanie wydaje się niezbyt trwałe gdyż po czterech miesiącach choć nie spada, to ma już luzy i lata na boki. Porlexowy, również wciskany pojemnik nie miał żadnych problemów po dwa razy dłuższym okresie. Podobnie jak Mini w Ryniu jest gumowy pasek polepszający chwyt, przydatny drobiazg gdy mamy wilgotne ręce. Co prawda nie ma funkcjonalności przechowywania rączki po jej zdjęciu tak jak w Mini Japończyku, ale perforowana guma trzyma się lepiej i na razie nie rozciąga.


Widok z góry po zdjęciu wieczek obu młynków fot. Krystian Szczęśniak
   

Niemiecka solidności gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest.. ?
Dość tych suchych opisów konstrukcji. Z zapałem zabrałem się za rozkręcanie urządzenia żeby zobaczyć jak wyglądają żarna i konstrukcja. Przy dobieraniu się do nowej zabawki czekało mnie jednak kilka niespodzianek.

Wyjmuję dolne żarno, a tu coś wylatuje. Mały element przeleciał po podłodze. Odnalazłem, to taki kawałek plastiku, jakby tulejka. Myślę sobie - zobaczy się  w instrukcji, gdzieś w niej pewnie jest lista części i opis co i jak. Guzik, oprócz tego że instrukcja jest tylko po niemiecku, to przydatnych informacji w niej nie odnalazłem. Wchodzę więc na stronę www zaprojektowaną chyba z dwie dekady temu, jeszcze uboższą w informacje. No cóż, jakoś sobie ze złożeniem poradzę później.

Patrzę w końcu do środka i oczom nie wierzę. Z górnej krawędzi, górnego żarna wystaje spory ścinek/opiłek.. Jak by tego nie nazwać jest to odpad stalowy, który powinien być usunięty w czasie produkcji. Nie chciałbym raczej przepuszczać go z kawą przez żarna. Ups kontrola jakości tutaj nie dotarła. W tym momencie miałem spore wątpliwości czy nie spakować tego i nie odesłać, przecież nie kupiłem produktu w sklepie za 5 zł. Tylko tak szybko żegnać się z nową zabawką? Jakoś tak  przykro, no i co ja sobie dam pod choinkę ? Ścinek wydłubałem zanim wpadłem na pomysł żeby to udokumentować, ach te emocje.

Pomijając te nieszczęśliwe wypadki, to młynek wykonany jest z dobrych jakościowo materiałów, dokładnie spasowanych. W ręku trzyma się konkretnie bo jest dość masywny. Waży 550 g, dla porównania Rhino (z rączką) waży 298 g.
 

Do boju - gryź i tnij!
Przebolawszy brak niemieckiego ordnungu przy wykonaniu młynka, przeszedłem do zabawy.

Poniżej pierwsza rzecz, która mnie interesowała w tych dwóch młynkach czyli porównanie przemiału.
https://picasaweb.google.com/2thorkill/RQRev?authkey=Gv1sRgCKybgNLi0qHyEA - tu znajdziecie wszystkie zdjęcia przemiałów grupowo oraz wycinki kolejno od najdrobniejszych.

Porównanie przemiałów, po lewej Quito po prawej Rhino fot. Krystian Szczęśniak


A tu: https://picasaweb.google.com/2thorkill/RqBig2015?authkey=Gv1sRgCKnM3OnV_J_9Og zestawienie zbliżonych grubości przemiału obu młynków, w samych wycinkach.

Wpierw zrobiłem porównanie w przedziale, którego na ogół używałem w Rhinowares czyli od 4 do 10 skoków podziałki od zblokowania żaren. Jak widać na zdjęciach skala jak i jej skok dla obydwu młynków jest różna. Dodałem więc drugą część dla Quito, która może być bliższa przemiałom z Rhinowares.


Magiczne mechanizmy
Natrafiłem w sieci na opisy świadczące o jakimś tajemniczym mechanizmie, który w Quito miałby odpowiadać za płynniejszy przemiał. Hmm, no więc nie wyczuwam tej magii, albo moje ręce są już tak toporne i nieczułe od walenia w bębny, albo to po prostu jakaś bujda. No chyba że kontrola jakości poszła szukać elementu, który za to odpowiada i tyle ich widzieli.. Oprócz różnicy wynikającej z ostrzejszych żaren, raczej szczególnej lekkości w mieleniu nie doświadczyłem. Jest trochę lepiej niż w Ryniu, ale drobniejsze przemiały jasno palonej kawy nie są lekkie w korbce i nie obywa się bez przycięcia młynka.   

Złożone żarna od strony pojemnika na przemiał fot. Krystian Szczęśniak

Cóżeś Pan uczynił?
Jeśli kogoś interesuje procedura przygotowania testu porównawczego, to przedstawiam ją poniżej. Była ona powtarzana dla każdego przemiału.

1. Wyczyszczenie zbiorników młynka i żaren - wytrzepanie, przedmuchanie, czasem usunięcie przylegających resztek przemiału palcem, wskazującym jakby kto pytał.
2. Ustawienie grubości przemiału za każdym razem przesunięcie o dwa stopnie w stronę grubszego przemiału.
3. Zasypanie żaren kawą tą sama do wszystkich testów, tak aby przykrywała żarna. Ilość nie była dokładnie mierzona
4. Mielenie - młynek dociśnięty do stołu żeby zapewnić lepszą stabilność
5. Wysypanie  kawy na kartkę
6. Zapisanie ołówkiem grubości przemiału
7. Uformowanie paska
8. Przyłożenie kartki i dociśnięcie - żeby pokazać zachowanie kawy, wydawało mi się pomocne przy ustaleniu konsystencji kawy.
9. Otrzepanie kartki dociskającej
10. Wyrysowanie „wzorka”- wybaczcie jaka pogoda i talent rysowniczy taki wzorek


Co dalej?
W kolejnej części chciałbym przedstawić wam zagadnienie, które wydaje mi się bardzo ważne i podstawowe. Pierwsze napary i wrażenia sensoryczne z takich samych przelewów kawy zmielonej oboma młynkami. Ja już wiem, że jest ciekawie bo trochę naparów przelało się przez moje kubki smakowe.   

Machamy na pożegnanie fot. Krystian Szczęśniak

Gdyby ktoś z Łodzi miał ochotę porównać z posiadanym przez siebie innym ręcznym bądź budżetowy młynkiem elektrycznym, to bardzo proszę o kontakt.


Przepraszam za usterki

Jeśli coś nazwałem nie tak jak trzeba, bądź popełniłem jakąś inną gafę, to proszę o wyrozumiałość. Jestem kawowym nowicjuszem i kilka lat już nie napisałem nic równie długiego. W razie błędów proszę o informację zwrotną, postaram się poprawić.

*Odnosi się do skeczu Marka Gungora, opowiadającego o różnicach w  funkcjonowaniu mózgu mężczyzny i kobiety.

« Ostatnia zmiana: 21 Grudzień 2015, 10:06:05 wysłana przez Spinacz »

Offline WS Mężczyzna

  • Ojciec Chrzestny
  • Wiadomości: 5052
  • Ekspres: Nuova Simonelli Musica, Arin Lever, Saeco Aroma Compact 200, alternatywy
  • Młynek: Mahlkönigi: K30 i Vario Home, Fiorenzato F6 D
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #1 dnia: 21 Grudzień 2015, 08:56:04 »
Ładne zdjęcia :ok:, czekam na test naparów.

Offline krystians Mężczyzna

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 7410
    • Lens tru3
  • Ekspres: ap, fp, moka, phin, tygielek, v60-2, Kalita, B75, Kompresso
  • Młynek: Kinu m47, Ode2
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #2 dnia: 21 Grudzień 2015, 10:13:05 »
Dziękuję, nie wiem jak to w najbliższym szalonym okresie okołoświątecznym będzie z czasem, ale będę sukcesywnie dodawał kolejne rzeczy.

Offline malkos Mężczyzna

    • Świeżo Palona
  • Użytkownik komercyjny
  • Wiadomości: 1315
    • ŚwieżoPalona
  • Ekspres: Aeropress, Hario v60, French Press Bodum, kawiarka GAT Konica
  • Młynek: Zassenhaus Quito, Comandante MK3
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #3 dnia: 21 Grudzień 2015, 11:06:04 »
Super zdjęcia. Zabieram się za czytanie.

EDIT: Wygląda na to, że Quito bardziej równy przemiał, a w Rhino prawie cały czas taki sam :)
« Ostatnia zmiana: 21 Grudzień 2015, 11:44:36 wysłana przez malkos »
Właściciel sklepu :: https://swiezopalona.pl
Zapraszam po kawę na :: https://swiezopalona.pl/kategoria/26/kawa-ziarnista

dlawokawie5 - nowy kod - 5% zniżki na wszystko

Offline krystians Mężczyzna

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 7410
    • Lens tru3
  • Ekspres: ap, fp, moka, phin, tygielek, v60-2, Kalita, B75, Kompresso
  • Młynek: Kinu m47, Ode2
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #4 dnia: 22 Grudzień 2015, 13:02:25 »
Dzięki za dobre słowo, właśnie zaczęło się od fot ale tych najmniej ciekawych bo przemiału. Żeby nie było takie suche i nudne, trzeba było dodać jakiś opis, więc napisałem tekst. Wyszło go sporo, co by nie kuł w oczy to przez kolejne dwa wieczory i jeden zachód słońca powstały ilustracje. Na szczęście aura mi sprzyjała ostatniego dnia gdy stwierdziłem, że brakuje obrazka z oboma młynkami w całości.

W kwestii przemiału, to Rynio niestety ma spory rozrzut w obie strony, ale szczególnie widoczna jest zwiększająca się ilość gruzu z każdym kolejnym, grubszym stopniem przemiału. W Quito jest szersza skala bo mamy 12 podziałek na pełny obrót, a sam rezultat przejścia kawy przez żarna jest równiejszy.
« Ostatnia zmiana: 22 Grudzień 2015, 13:06:23 wysłana przez krystians »

Offline inspirator Mężczyzna

  • Wiadomości: 12
  • Ekspres: Aeropress
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #5 dnia: 29 Grudzień 2015, 01:45:34 »
Bardzo solidny tekst :brawa: W dodatku urwany jak na porządny serial przystało, w bardzo istotnym momencie ;)
Stoję przed następującą decyzją zakupową: Rhinowares lub Zassenhaus Quito lub jakiś elektryk np. Baratza Encore.
Młynek jak na razie potrzebuję do Aeropressu, ale widziałem na YouTube metodę jak w AP przygotować pseudoespresso i myślę ją przetestować ;) Przed kupnem elektryka powstrzymuje mnie to, że obecnie mam niewiele miejsca w kuchni i bardzo możliwe, że w przyszłym roku czeka mnie przeprowadzka, więc wolałbym teraz nie poszerzać zaplecza sprzętowego, a dopiero po przeprowadzce. Dlatego zainteresowałem się młynkami ręcznymi. Po wstępnym rozeznaniu wybór padł na Rhinowares, który jest u nas dosyć popularny i ceniony w segmencie niskobudżetowym. Kluczowym dla mnie wydaje się być pytanie o ile lepiej smakuje kawa zmielona Quito, który jest dwa razy droższy od Rhino. Czy wart jest on swojej ceny? Zakładam, że pył po zmieleniu odfiltrowałbym sitem - niezależnie od użytego młynka. Najwięcej opinii o Quito przeczytałem na niemieckim Amazonie, ogólna ocena jest tam wysoka 4,4 na 5, ale jest wśród nich kilka bardzo negatywnych, które dotyczą wpadek jakościowych, np. nadmiaru kleju wewnątrz młynka, który podczas użycia może mieszać się z kawą. Także wygląda na to, że firma ma lub miała problemy z utrzymaniem jakości i można trafić na wadliwy egzemplarz. Ciekawi mnie również czy faktycznie Quito nadaje się do przygotowania espresso ;)
« Ostatnia zmiana: 29 Grudzień 2015, 01:54:35 wysłana przez inspirator »

Offline siewcu Mężczyzna

  • Wiadomości: 5379
  • Ekspres: LaPa EP, Aiden, za dużo dripperów
  • Młynek: Ode 2, Aergrind, Krinder
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #6 dnia: 29 Grudzień 2015, 13:57:33 »
inspirator, jeśli Cię to ratuje to mogę w mojej brasilii zmielić np 10 g sati na najdrobniejszym ustawieniu. i tak będę mielić do "recenzji", więc nie ma problemu - jeśli chcesz to zrobię to teraz, jeśli nie to nie

Offline inspirator Mężczyzna

  • Wiadomości: 12
  • Ekspres: Aeropress
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #7 dnia: 29 Grudzień 2015, 21:20:26 »
siewcu, dzięki za propozycję, na razie skłaniam się ku Quito, ale czekam na opinię Krystiana co do różnicy względem Rhino, czy według niego warto dopłacić ;) Brasilii nie brałem póki co pod uwagę, ale jeśli okazałoby się, że nadaje się on do espresso a Quito nie, to byłaby to ciekawa alternatywa. Naczytałem się dzisiaj na Amazonie negatywnych opinii o trwałości elektryków Baratza Encore (tych z 1 gwiazdką), że są w nim jakieś plastikowe elementy, które się szybko zużywają. Problemy z trwałością wydaje się mieć również Nivona CafeGrano 130, tyle że ten jest do wzięcia za 300 zł z dwuletnią gwarancją. Także być może kupię teraz coś w miarę solidnego ręcznego, a jak uda się i posmakuje to "espresso" z Aeropressa, to może sprawię sobie jakiś bardziej zaawansowany i solidny młynek elektryczny, a jeśli nie będę miał potrzeby przemiału pod espresso to może Severina albo coś podobnego ;)
Wracając do tematu, według opisu na stronie sklepu swiezopalona.pl Brasilla powinna dawać radę pod espresso. A Ty jesteś zadowolony z tego młynka? Fajnie, że szykuje się jakaś recenzja ;)

Offline intersekt Mężczyzna

  • Wiadomości: 374
    • Blog o kawie CoffeeTribune
  • Ekspres: Rocket CELLINI V3 PID || Alternatywy: Chemex, Hario V60-01&02, Kalita 155, Melitta, Aeropress, Phin, Bialetti Moka Express 3tz, Bonavita
  • Młynek: EUREKA Mignon, BARATZA Encore, COMANDANTE MK3, Rhinowares
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #8 dnia: 29 Grudzień 2015, 22:24:20 »
Encore i Nivona to dość solidne młynki. Co ci ludzie z nimi wyrabiają?
Blog o kawie: coffeetribune.pl || Moje zdjęcia: https://500px.com/michaldmorawski

Offline siewcu Mężczyzna

  • Wiadomości: 5379
  • Ekspres: LaPa EP, Aiden, za dużo dripperów
  • Młynek: Ode 2, Aergrind, Krinder
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #9 dnia: 29 Grudzień 2015, 22:50:13 »
A Ty jesteś zadowolony z tego młynka? Fajnie, że szykuje się jakaś recenzja ;)
tak, z tym że ja się nie znam :) a się szykuje, tylko muszę znaleźć papier milimetrowy... zmielę po 5 g kawy wybierając kilka ustawień(dokładnie 8) i wysypię na papier pokazując ile jest pyłu i jak wygląda przemiał. no ale niestety fotek z wnętrza nie będzie - nie mam ochoty rozbierać nowego sprzętu.

Offline donkiszot Mężczyzna

  • Ojciec Chrzestny
  • Wiadomości: 7056
  • Ekspres: v X ) ( ū \≈/ ] [ \ . / [↗ '] …
  • Młynek: C40MK3; Aergrind; KM3873; Wilfa; Santos Silent
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #10 dnia: 29 Grudzień 2015, 23:47:50 »
Encore i Nivona to dość solidne młynki. Co ci ludzie z nimi wyrabiają?
Nie znam nikogo kto ma Nivone, ale o Encore już z kilku źródeł słyszałem, że od usterek nie stroni.

Offline dowicz Mężczyzna

  • Wiadomości: 184
  • Ekspres: Rocket Cellini Evoluzione V2, Aeropress, Kalita, Frenchpress
  • Młynek: Macap M5D Plus, Rhinowares, Wilfa Svart
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #11 dnia: 30 Grudzień 2015, 00:37:50 »
Bardzo dobry tekst, nawet w porównaniu do profesjonalnych blogów.
A właśnie przed przeczytaniem twojego testu Quito, miałem przyjemność zapoznać się z opinią o innym produkcie Zassenhausa: Panamie (tutaj linkdo recenzji na dobrze znanym blogu.

Po zestawieniu tych dwóch tekstów chciałem podzielić się następującymi spostrzeżeniami, które mogliby zweryfikować posiadacze sprzętu tejże niemieckiej firmy.

1) jakość wykonania nie jest legendarnie niemiecka
w panamie chodziłoby o detale np: nieobracana gałka, w Quito o zadziorka stalowego czy inne wady o których wspomniano w ocenach np: nadmiar kleju tu i tam
czy determinuje to jakość: NIE, ale poddaje w wątpliwość, a my nie lubimy tego. Jeśli wydajemy spore pieniądze, żeby mieć dobry młynek ręczny to przecież naturalnie oczekujemy wykonania profesjonalnego. Takiego zarzutu, o tak silnym ładunku rozczarowania nie słyszałem np: o Prolexie czy Rhinowares, bo każdy liczy się z tym, że za te pieniądze znajdą się i poważne wady.
2) stalowe żarna
obie recenzje zaznaczają, że stalowe żarna mogą mieć znaczny wpływ na równość przemiału, którego u konkurencji z ceramiką brakuje. Jednocześnie odnoszę wrażenie, że stalowe żarna łatwiej jest ustabilizować (oczywiście jest to wrażenie, ponieważ ceramikę również da się unieruchomić, ale z jakiegoś powodu producenci tego nie robią  >:( )
@Krystians ciekaw jestem czy potwierdziłbyś ocenę z recenzji z bloga, o tym, że górne żarno jest bardziej "agresywne" czyli o gęstszym uzębieniu i ostrzejsze. (to mogłoby być znaczną wskazówką czego szukać w przyszłości)
3) pomijając różne cechy konstrukcyjne (jak zdecydowanie większa masa Zassenhausów, co może podświadomie sugerować lepsze wykonanie) zwróciłbym uwagę na fakt, że rączka w Zassenhausach jest stała jak w Quinto lub przmocowana co najmniej do pokrywki jak w Panamie. Producent prawdopodobnie szuka tutaj poprawy komfortu mielenia, ale to rozwiązanie raczej nie do końca jest trafione, ponieważ rączka, której nie da się zdjąć jest mniej mobilna, bo wystaje bezczelnie w bok.

Chciałem zaznaczyć te swoje uwagi, ponieważ szukamy wszyscy sprzętu idealnego (którego nie znajdziemy :ups: ), a znajdujemy masę wad. Warto jednak dopuścić do głosu rozsądek i zastanowić się czy rzeczone różnice faktycznie rekompensują różnicę ceny, czy są tylko pożywką dla wygłodniałej, niezaspokojonej pasji, na której żerują producenci proponujący nowe rewolucyjne rozwiązania. Dlatego jeszcze raz dziękuję za ten domowy test, zwłaszcza że jest porównaniem z młynkiem budżetowym. Oczywiście najcenniejsze jest zobaczyć różnice w przemiale (zdecydowanie na korzyść stali Zassenhaus) i jaki to będzie miało wpływ na napar, więc także czekam na dalszy odcinek serialu. [emoji106]

Offline donkiszot Mężczyzna

  • Ojciec Chrzestny
  • Wiadomości: 7056
  • Ekspres: v X ) ( ū \≈/ ] [ \ . / [↗ '] …
  • Młynek: C40MK3; Aergrind; KM3873; Wilfa; Santos Silent
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #12 dnia: 30 Grudzień 2015, 01:36:06 »
jakość wykonania nie jest legendarnie niemiecka
Jeśli dorzucisz do tego moją Panamę*, która jest zwyczajnie krzywa w środku, to lampka zaczyna się czerwienić jeszcze bardziej.

*Była sporo tańsza, więc równie dobrze może to być odrzuć drugiej jakości.

Offline krystians Mężczyzna

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 7410
    • Lens tru3
  • Ekspres: ap, fp, moka, phin, tygielek, v60-2, Kalita, B75, Kompresso
  • Młynek: Kinu m47, Ode2
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #13 dnia: 30 Grudzień 2015, 15:33:21 »
Przepraszam bardzo, akurat od wczoraj byłem offline ze skumulowanych powodów, wieczorkiem spokojnie i dokładnie odpowiem na wszystkie pytania w tym wątku.

Offline krystians Mężczyzna

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 7410
    • Lens tru3
  • Ekspres: ap, fp, moka, phin, tygielek, v60-2, Kalita, B75, Kompresso
  • Młynek: Kinu m47, Ode2
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #14 dnia: 30 Grudzień 2015, 23:46:20 »
Pozwolę sobie tak ogólnie, a potem wypunktuję odpowiedzi na poszczególne pytania.

Dziękuję, bardzo mi miło że jesteście w stanie przeczytać ten test i że niektórzy porównują go z dokonaniami forumowego kolegi. Nie szedł bym tak daleko bo autor wspomnianego bloga ma dużo większe doświadczenie i robi to na profesjonalnym poziomie. Ja jestem tylko amatorem, który lubi się dzielić swoimi spostrzeżeniami, z podstawową wiedzą, jak to mniej więcej powinno wyglądać.


@inspirator

1. Rhinowares lub Zassenhaus Quito lub jakiś elektryk np. Baratza Encore?
W kwestii ręczniaków mogę powiedzieć, że Quito na pewno mieli dużo lepiej, bo rozrzut grubości jest mniejszy, a dokładność ustawienia jest większa. Z Baratzą nie porównywałem, ale piłem ostatnio w kawiarni z Encore przemiał w dripie 250ml bez odsiewania, kawa była bardzo dobra. Przemiał miałem pod nosem więc zajrzałem, to  wydawał się dość równy. Co do niezawodności nie jestem w stanie porównać.

Mój wybór był dość ograniczony gdyż używam często młynka w podróży, a w domu nie mam miejsca na elektryka. Gdybym mógł kupiłbym elektryka mając na niego miejsce. Jednak nie żałuję.

2. O ile lepiej smakuje kawa zmielona Quito?
Kurcze trudno tutaj o stopniowanie gdyż smak jest dość abstrakcyjną sprawą i trudno mierzalną, w dodatku dla każdego trochę inną. Mogę powiedzieć, że jestem dość wrażliwy na goryczkowe posmaki i przemiał z Quito dotychczas wygrywał w tej kwestii.  Nie chcę za dużo rozpisywać się o tym o czym dopiero będę pisał w następnej części testu, popierając materiałem dowodowym. Mogę powiedzieć, że na tą chwilę w moim odczuciu jest wyraźna różnica na korzyść Quito. Trudno jest mi powiedzieć czy to kwestia autosugestii. W miarę obiektywnie będę mógł to określić po zrobieniu ślepych testów. Mam nadzieję że uda się w tym tygodniu.

3. Czy faktycznie Quito nadaje się do przygotowania espresso ?
Dziś udało mi się wpaść do znajomego do kawiarni żeby to sprawdzić.
W pierwszej próbie na najdrobniejszym przemiale, (czyli drugi stopień od odblokowania żaren, pierwszy liczę jako zerowy)  udało się skutecznie zatkać sitko portafiltra. Woda nie przebiła się przez kilkanaście sekund więc odpuściliśmy. Przesunęliśmy ustawienie żarna o dwie działki grubiej, czyli na trzeci stopień. Ekstrakcja szła trochę za wolno,  ale w smaku ok. Myślę że na czwórce byłoby akurat. Niestety nie było już na to czasu, ani na porównanie smaku naparu zmielonego ręcznym i młynkiem gastro, nie mówiąc już o dalszych porównaniach, ale może po nowym roku ..

Czas mielenia pod espresso, na trójce to ok. 1,5 minuty dokładnie nie mierzyłem, szło dużo łatwiej i szybciej niż na jedynce :). W sumie na trójce nie było ciężko, ale trochę jednak trzeba było się nakręcić.


@dowicz

Ad. 1. Tak, jakość złożenia i kontroli zdecydowania w stronę stereotypowego wschodu. Nie mniej nie ma nic co przeszkadzałoby w codziennym użytkowaniu.

Ad. 2. Potwierdzam, ogólnie krawędzie tnące żarna są głębsze, ostrzejsze  i bardziej agresywne , zarówno dolne jak i górne będące też znacznie gęstsze. Odchył od pionu na końcu żarna potrafi dojść do milimetra w Zassenie, natomiast w Rhino może mieć kilka razy tyle.   

Ad. 3. Ta rączka na stałe, w moim odczuciu, komfortu mielenia nie zmienia. Taką konstrukcję uważam, że łatwiej ustabilizować. Rozwiązanie to na razie specjalnie mi nie doskwiera. Na szczęście jest zdejmowany uchwyt, w dodatku całkiem wygodnie bo na magnes. Można się zastanawiać co to właściwie pomaga? U mnie przede wszystkim młynek się wtedy mieści na moją jedyną półkę, którą mam pod sprzęt. :) Po zdjęciu gałki wygodniej też wpasować w transporcie rączkę więc to rozwiązanie ma sens.

Mam nadzieję, że udało się odpowiedzieć na wszystkie poruszone kwestie.
« Ostatnia zmiana: 31 Grudzień 2015, 01:29:45 wysłana przez krystians »

 


Pokaż nieprzeczytane posty: Nowe / Wszystkie / Odpowiedzi