Autor Wątek: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder  (Przeczytany 28840 razy)

Offline krystians Mężczyzna

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 7410
    • Lens tru3
  • Ekspres: ap, fp, moka, phin, tygielek, v60-2, Kalita, B75, Kompresso
  • Młynek: Kinu m47, Ode2
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #15 dnia: 31 Grudzień 2015, 00:02:24 »
@siewcu będę w okolicach połowy stycznia we Wro,  może chciałbyś się gdzieś spotkać i porównać młynki, to daj znać na priv :)

Offline inspirator Mężczyzna

  • Wiadomości: 12
  • Ekspres: Aeropress
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #16 dnia: 31 Grudzień 2015, 01:12:12 »
Krystian, śliczne dzięki za odpowiedź i ten szybki test espresso w kawiarni :ok:
« Ostatnia zmiana: 31 Grudzień 2015, 01:18:30 wysłana przez inspirator »

Offline pomm Mężczyzna

  • Wiadomości: 168
  • Ekspres: Kawiarka, phin, AP, Hario V60-02, forumowy dripper (Kalita), kubek
  • Młynek: Hario Slim, Nuova Simonelli MDX, Mahlkönig Guatemala
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #17 dnia: 31 Grudzień 2015, 09:05:49 »
Dobra robota. Brawo!

Offline krystians Mężczyzna

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 7410
    • Lens tru3
  • Ekspres: ap, fp, moka, phin, tygielek, v60-2, Kalita, B75, Kompresso
  • Młynek: Kinu m47, Ode2
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #18 dnia: 02 Luty 2016, 00:38:45 »
CZĘŚĆ DRUGA - POLEWAMY
tekst i fotografie - Krystian Szczęśniak


Jak to z kawami bywa najlepsze są zalane.  No może nie tyczy się to wszystkich, bo niektóre na sucho obiecują więcej niż potem są w stanie oddać. Przedstawiam więc dalsze zmagania moich dwóch zawodników w domowym młynkoboju.


Teszt számú
Muszę niektórych zmartwić - nie będzie jedzenia przemiału gdyż z węgierskiego znaczy to po prostu „test numer jeden”. Będąc jednak przy temacie jedzeniowym, to robiliśmy w domu ciasto z zieloną herbatą matcha i było bardzo dobre. Może czas spróbować czegoś podobnego z kawą?

W pierwszej odsłonie zmagań padło na popularny dripper hario V60-02. Starałem się dobrać jak najbardziej zbliżony, dość drobny w tym wypadku przemiał dla obu młynków. Postanowiłem pojechać po bandzie i zrobić przelew na granicy nadekstrakcji, żeby spróbować wyciągnąć jak najwięcej z ziaren. Celowałem w okolice 250 ml przy dozie 6 g kawy na 100 ml wody. Z wcześniejszych doświadczeń wynikało, że będzie ponad gram pyłu, którego w tym przypadku pozbywam się. Odsiewałem mocno żeby przy dość długiej ekstrakcji gorycz nie zakryła innych aromatów. Tak więc z 16,3 g kawy zostało dla: Quito 14,9 i Rhinowares 14,7. Gring di ding, fyyy, frrr, bul bul, sssy, kap kap i mamy dwa napary. Czasami cudownie byłoby móc rano, nawet takim onomatopeicznym zaklęciem, wyczarować kawę. Lubię tą kuchenną orkiestrę,  temperaturę w czajniku na ogół poznaję po dobiegających z niego odgłosach.  Wracając jednak do tematu - ciekawe było to, że pomimo odsiania większej ilości pyłu i mniej równego przemiału również w stronę gruzu, to z australijskiego produktu przelew trwał 13 sekund dłużej, a dokładnie 4 min. i 16 sek.


Z kubka na kubki
Tak na prawdę interesuje nas efekt tego całego zamieszania, w końcu lubimy kawę nie tylko za to, że daje nam możliwość do eksperymentowania.

QUITO
W tym konkretnym przypadku napar z kawy mielonej zassenem był lżejszy, świeższy, a zarazem bardziej owocowy oraz lepiej zbalansowany. Musicie mi wybaczyć posługiwanie się takimi ogólnymi pojęciami. Trudno nimi przekazać doznania związane ze smakiem, a zarazem uruchamiające wyobraźnię. Mój język jest jeszcze dość ubogi, ale staram się rozwijać.

RHINOWARES
Z ziaren pogryzionych nosorożcem wyszły cięższe aromaty trochę taninowe, wyższe body świadczące o mocniejszej ekstrakcji, a zarazem patykowo-warzywne posmaki czyli jakby też w stronę niedoparzoną. Może to przez większy rozrzut grubości przemiału? Kto to wie, to był taki szybki wstępniak bo chciałem tak na prawdę napić się kawy, a przy okazji sprawdzić czy będą jakieś różnice. Tak więc wykryto odmienny charakter naparów, jest to dobry początek do dalszych testów i pomyślna informacja dla mnie jako nabywcy.

Test kapindho
Z racji możliwości pewnego zniekształcenia wyników poprzez ewentualną sugestię bądź rozbieżność w zalaniu, postanowiłem  spróbować metodą cuppingową* na ślepo, nie wiedząc którą kawę piję. Przemiał każdego z młynków był rozłożony na dwie filiżanki. Co dawało łącznie cztery naczynia do próbowania. Tym razem nie odsiewałem przemiału; aha „kapindho” po jawajsku ponoć znaczy drugi, ale brzmi jakby między kapingiem, kapaniem, a sami sobie dopowiedzcie czym jeszcze.


To był prawdziwy test na ślepo bo nawet nie widziałem filiżanki, z której jest kawa. Dostawałem po kolei napełnioną łyżkę (dla każdego naczynia osobna), próbowałem i robiłem notatki.  Rezultaty przedstawiają się następująco, idąc od końca stawki:

msce 4. W pierwszych próbach gdy kawa była najcieplejsza, najgorzej wypadła filiżanka nr 1 (F1) z nieprzyjemnymi posmakami drewniano-dymnymi.
msce 3. Niewiele wyżej uplasował się podobny w charakterze napar nr 3(F3) z dymem i drewnem. Ten zawodnik był nieco lepszy bo posiadał również wyczuwalne aromaty cytrusowe.
msce 2. Drugie miejsce dla nr 2(F2) ze słodszym zestawem aromatów i cytrusowymi kwaskami.
msce 1. Zwyciężczynią rundy została zalewajka z  przemiału nr 4 (F4), która w smaku była słodka krągła i najlepiej zbalansowana.

Może lepiej przygotujcie sobie jakiś prowiant, bo przed nami jeszcze trzy rundy. W drugiej części, gdy płyny były jeszcze  mocno ciepłe, zmartwiłem się, gdyż wszystkie zaczęły zmierzać w stronę słodyczy. Pomyślałem, że może być trudno określić dalsze różnice, ponieważ tylko jedynka zdecydowanie się wybijała i nadal była królem zadymy choć nieco już słodszej. Na szczęście po chwili, gdy temperatura kawy całkiem się ustabilizowała, szerszy wachlarz aromatów znalazł się na moim języku. Tak oto w F1 [msce 4]oprócz dymu zagościł winowajca czyli węgiel i przypalone drewno,
 w F2 [msce 2] melasa i cytrusy,  w F3 [msce 3] dym,  a w czwórce [msce 1] przyjemny zestaw kwasków. 

Docierając do finiszu z letnimi płynami przebrnąłem przez pole tytoniowe w F1 [msce 3], zadymione chaszcze z cytrusami w F2 [msce 2], spaloną sawannę z nosem w cybuchu fajki w F3 [msce 4] i farmę cytrusów w F4 [msce 1] Na szczęście ostatnia filiżanka mnie uratowała bo kolejnej traumy nie wytrzymałbym, przynajmniej na trzeźwo.


Wodzu skąd jesteś?
Ciekaw jestem jak obstawiacie, czy zaskoczę was jeśli powiem, że po pierwszej rundzie już miałem dosyć i na prawdę nie wiedziałem, która kawa może być z jakiego przemiału. Wy pewnie skupiliście się bardziej na numerkach czytając rezultaty. Ja wtedy próbując i spisując tylko spostrzeżenia w kolejnych kratkach nie do końca się jeszcze  orientowałem. Teraz analizując różnice widzę, że są dość wyraźne, bardziej niż mógłbym się spodziewać. No więc filiżanka numer jeden to wyprawa z Australijczykiem, nr 2 z Ekwadorczykiem, nr 3 jak obstawiacie ? Niestety, jest to znów Ozzie (czyt. ozi) jak lubią się zwać mieszkańcy, jedynego w swoim rodzaju kontynentu - wyspy, na oceanie indyjskim.   Może smak tytoniu w kawie pasuje prawdziwym twardzielom jak Krokodyl Dundee, jednak w moje gusta nie trafia.


No te tino*
Ponieważ kończyła mi się jedna paczka kawy i po zważeniu okazało się, że mam idealnie na mały test, to postanowiłem utwierdzić się w tym jaki to cudowny produkt nabyłem. Tym razem trochę szybciej testując, jednak metodologia ta sama, cuppingowy test na ślepo, po dwie filiżanki z każdego młynka.

No i zaczęła się udręka. Z mocno ciepłych kaw nie smakowała mi żadna. Po chwili pojawiło się światełko w tunelu - trochę słodyczy, jakieś kwaski. Jednak różnice były znacznie mniejsze niż poprzednio, ale kawa generalnie też mniej wyrazista. Dwie filiżanki były smaczne, a dwie nie.  Wyobraźcie sobie, że ten pojedynek był bardzo wyrównany, ze wskazaniem na.. no właśnie długo się zastanawiałem czy nie będzie to ex aequo, ale z tych dobrych jedna smakowała mi trochę bardziej bo była słodsza. Przemiał w tym przypadku dostarczył nie kto inny jak Rhinowares. Quito poza tym że zajął przegrane miejsce czyli drugie, to także zamknął stawkę.  Zrobił to czymś spektakularnie złym czego nie chcecie znać ani wy, ani ja, nie chcę tego też wspominać, opisywać i utrwalać w pamięci, ale wyobraziłem sobie, że tak może smakować woda ze Styksu. Ponoć młodsza część społeczeństwa lubi używać określenia "przegryw", w tym wypadku wyobrażam sobie, że pasowało by do rezultatu Zassenhausa.


W sumie nie zrobiło mi się jakoś specjalnie smutno z powodu braku powielenia wyników poprzednich prób. Raczej utwierdziłem się w przekonaniu, że każde narzędzie może się sprawdzić w odpowiednich warunkach. Nie wnikam co mogło być przyczyną takiego rezultatu, bo nie mam laboratorium żeby przeprowadzić stosowne analizy.

Tortur nigdy dość
Ponieważ to był weekend, od rana następnego dnia biorąc młynek do ręki postanowiłem nie zmieniać nastawów i spróbować zrobić dwa małe dripy w V60 po 200 ml. Przy okazji przypomniało mi się, że można by sprawdzić efektywność mielenia licząc obroty korbki obu urządzeń . Tak więc 13 g ziaren Quito zmielił 55, a Rhino 80 obrotami. Czyli w drugim przypadku było prawie połowę więcej kręcenia - nosek chyba ma zadatki na polityka.  Po odsiewie zostało z tego 12,2 g kawy pociętej stalą i 11,7 g ceramiką.       


Jeśli kogoś interesuje czy dostosowywałem ilość przelanej wody do wagi, to odpowiedź brzmi: tak. W drugim przypadku użyłem 7 g mniej wody. Nie wiem czy zrobiło to jakąkolwiek różnicę dla smaku, ale co tam, mam wagę z dokładnością do dziesiątej części grama, to mogę poszaleć. Mózg można trochę rozgrzać liczeniem zanim wejdzie na obroty kofeinowe. Pisząc w skrócie, bo jak widzę że jest już  tego prawie 7000 znaków, to kto to przeczyta?

Przelew z Quito trwał 3 minuty, z Rhinowares 5 sekund mniej. Oba były smaczne. Jeden był bardziej wyrazisty z mocniejszymy aromatami, stygnąc przechodził w coraz bardziej wyczuwalne kwaski. Drugi był bardziej płaski bez dalszych planów i polotu z pojawiającym się akcentem kowbojskim stygnąc szedł w gorycz. Cóż nie będę was trzymał w niepewności, chociaż może jeszcze trochę.. No dobra, i tym razem wygrał Zassenhaus. Końcowo wygrał Ekwadorczyk o niemieckich korzeniach wynikiem 3:1.  Nie wiem na ile to dla was zadowalające, ale dla mnie wystarczająco. Tak mi wyszło i schluss.

C.D.N


P.S. Może was interesować kawa, której używałem, poza tym że nie zapisywałem bo nie wydawało mi się to istotne, każdy test był z innymi jednorodnymi z pochodzenia ziarnami, jasno palonymi.
Następnym razem opowiem już z pewnej perspektywy czasu, o tym jak sprawują się te urządzenia, jak można usprawnić ich działanie  i podsumuję wszystko zassenem, przepraszam - zusammen do kupy.

kite koe i muri

*(po maorysku - dla pewności)
**Cuppingiem określa się procedurę testową kaw. W skrócie: zmielone ziarna trafiają do naczynia, są zalewane wodą ok. 95 °C, po czterech minutach przebija się „kożuch”, miesza, a następnie po ostygnięciu próbuje się łyżką. Najlepiej robiąc to specyficznie siorbać.

Jeśli chcecie się dowiedzieć czegoś więcej o cuppingu, to możecie skorzystać z poniższych linków:
http://popularcoffee.pl/cupping-zweryfikuj-swoja-kawe/
http://www.kellerancoffee.pl/index.php?m=Co_to_jest_cupping
http://coffeegeek.com/guides/beginnercupping/stepbystep
« Ostatnia zmiana: 02 Luty 2016, 02:08:32 wysłana przez krystians »

Offline Jaro Mężczyzna

  • Ojciec Założyciel
  • Wiadomości: 862
  • Ekspres: tygielki, phin, Izzo Alex DuettoII
  • Młynek: Macap MX900
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #19 dnia: 02 Luty 2016, 00:46:29 »
Woooooow; pięknie :brawa:
Najbardziej boję się whisky, bo po whisky nie boję się niczego...

Offline krystians Mężczyzna

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 7410
    • Lens tru3
  • Ekspres: ap, fp, moka, phin, tygielek, v60-2, Kalita, B75, Kompresso
  • Młynek: Kinu m47, Ode2
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #20 dnia: 02 Luty 2016, 00:57:46 »
Dzięki :)

Offline pafcio0 Mężczyzna

    • Nanopalarnia Toruńska :)
  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2455
  • Ekspres: Profitec Move, Arrarex Caravel, Alternatywy
  • Młynek: Niche Zero, Sculptor 064, Fiorenzato F6d, armia ręcznych
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #21 dnia: 02 Luty 2016, 09:12:28 »
I te zdjęcia!  :wow2:

Offline donkiszot Mężczyzna

  • Ojciec Chrzestny
  • Wiadomości: 7056
  • Ekspres: v X ) ( ū \≈/ ] [ \ . / [↗ '] …
  • Młynek: C40MK3; Aergrind; KM3873; Wilfa; Santos Silent
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #22 dnia: 02 Luty 2016, 10:33:52 »
Jeśli chcecie się dowiedzieć czegoś więcej o cuppingu
Najlepiej o cuppingu dowiedzieć się u źródła, na stronie SCAA.

Offline krystians Mężczyzna

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 7410
    • Lens tru3
  • Ekspres: ap, fp, moka, phin, tygielek, v60-2, Kalita, B75, Kompresso
  • Młynek: Kinu m47, Ode2
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #23 dnia: 02 Luty 2016, 11:35:48 »
dzięki,  to fakt najlepiej sprawdzać u źródła.

Offline krystians Mężczyzna

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 7410
    • Lens tru3
  • Ekspres: ap, fp, moka, phin, tygielek, v60-2, Kalita, B75, Kompresso
  • Młynek: Kinu m47, Ode2
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #24 dnia: 02 Luty 2016, 13:28:24 »
I te zdjęcia!  :wow2:
Dzięki, no właśnie lubię robić zdjęcia, to też musiałem sobie wymyślić jakiś pretekst w postaci długiego tekstu :)

Offline malkos Mężczyzna

    • Świeżo Palona
  • Użytkownik komercyjny
  • Wiadomości: 1315
    • ŚwieżoPalona
  • Ekspres: Aeropress, Hario v60, French Press Bodum, kawiarka GAT Konica
  • Młynek: Zassenhaus Quito, Comandante MK3
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #25 dnia: 02 Luty 2016, 13:38:19 »
Obstawiam, że tak jak ja wszyscy najpierw obejrzeli zdjęcia ;)

 [emoji106] [emoji106] [emoji106] świetne
Właściciel sklepu :: https://swiezopalona.pl
Zapraszam po kawę na :: https://swiezopalona.pl/kategoria/26/kawa-ziarnista

dlawokawie5 - nowy kod - 5% zniżki na wszystko

Offline krystians Mężczyzna

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 7410
    • Lens tru3
  • Ekspres: ap, fp, moka, phin, tygielek, v60-2, Kalita, B75, Kompresso
  • Młynek: Kinu m47, Ode2
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #26 dnia: 02 Luty 2016, 17:26:54 »
dzięki, nie wszystkim pewnie będzie się chciało czytać, więc można przynajmniej obrazki obejrzeć. Jako że ta część testu tyczy się tak subiektywnej rzeczy jak smak pozwoliłem sobie na trochę więcej swobody w kwestii obrazków.

Offline fenakit

  • Wiadomości: 4
  • Ekspres: nie posiadam...
  • Młynek: Rhinowares
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #27 dnia: 13 Luty 2016, 03:20:28 »
Drogi Krystianie :)

Dziękuję za testowe porównanie tychże trzech młynków :) świetna robota  :wow2: z racji włożonej przez Ciebie pracy przeczytałem nawet ;) cały tekst.

Dziś przyszedł do mnie pierwszy prywatny młynek - Rhinowares i jeżeli mógłbyś rozwiać kilka moich wątpliwości to byłbym Tobie niezmiernie wdzięczny  :piwko: Kilka już rozwiałeś, np. zastanawiałem się, czy to normalne, że na trzpieniu są wyczuwalne luzy, można nim trochę poruszać na boki, jak sam pisałeś - więc jedno dla mnie z głowy...

Kolejna sprawa, czy w Twoim młynku trzpień również nie kręci się "idealnie" w swojej osi, nie jest to chyba znaczne, ale jednak dodatkowo powoduje większe wychylanie się na boki i odstawanie stożkowatego żarna na trzpieniu.. od tego w tuleji - zademonstruję na poniższych zdjęciach:









Poza tym mam tak jakby źle odlane jedno żarno, lub lekko wyszczerbione (mam nadzieję, że czytający nie pomyślą - co za gość jak się czepia), ale to mój pierwszy młynek i szczerze nie wiem jakie są realia.. Dopóki żyłem ileś lat temu w domu rodzinnym, korzystałem z robionego ręcznie przez wuja mojego Taty młynka - całego mosiężnego, tam nie było luzów... ;) ale robiąc w hucie nie miał problemów go zrobić, nawet jeśli to było jakieś 80 lat temu ;) kiedyś załączę zdjęcia gdyby kogoś to interesowało.



Teraz mam dwa pytania, czy to jest normalne zjawisko, to co widać na powyższych zdjęciach? Czy tego typu "niedoróbki" jest w ogóle sens reklamować do producenta..?

Dodam, że mój egzemplach jest Made in China... A pytam też o to wszystko, ponieważ właściciel coffee shopu (mieszkam w Anglii) jak go zapytałem kręcenie się trzpienia na boki bez siły nacisku z boku - odpisał, że jest to rozwiązanie mające na celu ułatwienie mielenia..  :doh: trochę to dla mnie dziwne...

Będę bardzo wdzięczny za czyjąkolwiek odpowiedź ;)
« Ostatnia zmiana: 13 Luty 2016, 03:35:51 wysłana przez fenakit »

Offline donkiszot Mężczyzna

  • Ojciec Chrzestny
  • Wiadomości: 7056
  • Ekspres: v X ) ( ū \≈/ ] [ \ . / [↗ '] …
  • Młynek: C40MK3; Aergrind; KM3873; Wilfa; Santos Silent
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #28 dnia: 13 Luty 2016, 03:35:22 »
kiedyś załączę zdjęcia gdyby kogoś to interesowało
Wstaw koniecznie.

odpisał, że jest to rozwiązanie mające na celu ułatwienie mielenia.
Trochę tak jest, gdy wszystko jest krzywe i się rusza, to podczas pracy się to równoważy kawą. Najgorzej jest jak wszystko jest sztywne i dopasowane, a jeden element nie gra z resztą.

Czy reklamować zależy od stopnia tych nierówności, może być tak, że za wiele wymagasz od taniego młynka, szczególnie, że masz doświadczenie z (domyślam się) piękną, ręczną robotą. Może być jednak i tak, że trafiła Ci się felerna szuka.

Offline fenakit

  • Wiadomości: 4
  • Ekspres: nie posiadam...
  • Młynek: Rhinowares
Odp: Domowy test młynka Zassenhaus Quito i Rhinowares Hand Coffee Grinder
« Odpowiedź #29 dnia: 13 Luty 2016, 03:48:03 »
Dziękuje za odpowiedź :) tak jak gdzieś tam napisałem "ale to mój pierwszy młynek i szczerze nie wiem jakie są realia.." tym bardziej mam je zaburzone, że wcześniejszą styczność miałem tylko z jednym młynkiem i to ręcznie robionym heh.

Co do tego starego młynka, zdjęcia załączą w drugiej połowie roku, wówczas powinienem być w Polsce i zrobię je w miarę dobrym aparatem ;) a młynek w ogóle ma swoją historię, został trafiony pociskiem z moździerza i uszczerbiony... :-X dobrze, że to był jeden z kilku niewybuchów..

PS: nie wiem jak załączyć zdjęcia żeby się poprawnie wyświetlały.. może ktoś coś podpowie. W poście powyżej przynajmniej po mojej stronie widzę tylko ikonki.. ale jak się kliknie na zdjęciu otwórz w nowym oknie to się normalnie pojawia - tak mam je upublicznione na dysku google.
« Ostatnia zmiana: 13 Luty 2016, 03:51:48 wysłana przez fenakit »

 


Pokaż nieprzeczytane posty: Nowe / Wszystkie / Odpowiedzi