Tak bardzo monotematycznie, to nie jest.
W młynku na raz są dwie lub trzy arabiki, wsypane warstwami.
Każdy kolejny ładunek, staram się kończyć na inny troszkę poziom palenia (bez skrajnych).
Tak, że każde kolejne pół kilo, smakuje trochę inaczej a przejścia między nimi są płynne.
Rozumiem oczywiście, że specyfika użytkowania w różnych przypadkach, wymaga różnych modyfikacji sprzętu.