Kawa, którą kupują od lat moi teściowie do kawiarki. Jako że miałem świeżą paczkę, postanowiłem spróbować do espresso.
Bardzo dziwna kawa - mam wrażenie, że wybacza wiele błędów przy zaparzaniu. Standardowo przy zmianie kawy, nie przestawiam młynka do pierwszego przemiału, dopiero dostosowuję w trakcie kolejnych shotów. Przemiał był ewidentnie za drobny, kawa zaparzała się w okolicach 50s, ratio 1:1,5. Zazwyczaj taki napar jest zbyt gorzki dla moich kubków smakowych i trafia do zlewu, niemniej aromat sugerował zupełnie co innego - jakież było moje zdziwienie, gdy po spróbowaniu, okazało się nieprawdopodobnie smaczne ristretto - karmelowo, czekoladowe i gęste, z bardzo delikatną goryczką, zero kwasowości. Obniżyłem temperaturę o 1 stopień C, trochę przestawiłem młynek na grubiej, w 35s już wyszło już espresso (ratio 1:2) bez goryczki, pojawiła się leciutka kwaskowość, ale nadal dużo słodyczy, czekolada - oczywiście wszystko trochę bardziej rozwodnione.
Zacząłem przestawiać młynek na drobniej, doszedłem do zaparzania 70s, ratio bliżej 1:1-1,5, nadal przy obniżonej temp. nie pojawiła się goryczka, ale mam wrażenie że napar jest wręcz zbyt słodki, nieprawdopodobnie czekoladowy - tak jakbym zamiast kawy zaparzał jakiegoś kakaowca. Nigdy nie spotkałem się z taką kawą, żeby miała tak szeroki zakres przemiału, żeby nie było wręcz granicy drobnego przemiału. A może to kwestia dość obniżonej temperatury?
Dbając o odpowiednie przygotowanie kawy w sitku, nie jestem w stanie popsuć smaku w filiżance. Każda inna kawa była bardzo wrażliwa na drobną zmianę pojedynczego parametru, tutaj ani zmiana dozy +/- 1g ani stopnia przemiału nie wpływa aż tak znacząco na smak - trochę tak, ale bardzo delikatnie. Czy ktoś miał podobne odczucia z tą kawą? Albo miał doświadczenia z inną kawą tak dobrze wybaczającą błędy?
Zacząłem kolejną paczkę i nadal jest tak samo, oczywiście trochę jakość espresso spada, pod koniec paczki, jak już kawa traci świeżość, ale jak jest świeżo otwarta to okazuje się nieprawdopodobnie łatwa w obsłudze.