Troszkę odświeżę temat - wykończyłem
Arabica Indie Monsooned Malabar i zabrałem się za
Arabica Etiopia Sidamo Mocca i mogę powiedzieć że kawa z Etiopii jest
ZNACZNIE bardziej zbliżona do tego czego szukałem - właśnie taką "goryczkę" i aromat, lubię

W przypadku tej kawy jak spróbowałem podwójnego mielenia to mało co na orbitę nie wyleciałem - tak intensywny to ma aromat

tak więc pojedyncze mielenie (11 g kawy), spokojnie starcza.
Do testów pozostaje mi jeszcze
Indonesja Bali Tri Karana - ale to pewnie w połowie grudnia dopiero, mam nadzieję że też posmakuje

Przy okazji może jeszcze dopytam - czy ktoś może polecić jakąś arabikę, z jak największą zawartością kofeiny? Oczywiście wiem że robusty tutaj rządzą - ale może jest jakaś arabika która też "daje kopa" ?
Pozdrawiam.