Ostatnie dwa akapity są ze sobą sprzeczne...
Brakuje nam tu znowu twardych dowodów z jakiegoś analizatora przemiału.
Jak wspomniałem wcześniej, może ta technika prowadzić zupełnie na manowce. Gdzieś już wspomniałem o tym. Kilka dni temu zadzwonił do mnie ktoś i narzekał na jakąś Kolumbię (nie z naszej palarni): że nijak nie może z niej zrobić espresso, że woda się przelewa a młynek jest skręcony już tak, że żarna się stykają, a z innymi kawami jest OK. Okazało się, że to jakiś Fiorek, a metoda pracy z młynkiem to SD. Słowem: nie da się tu użyć tego "slow feedingu", bo woda przeleci jakby w ogóle kawy w sitku nie było. W takiej sytuacji jedynym trybem pracy jest on-demand z pełnym ziaren hopperem ( i uzyskanie drobniej zmielonej kawy).
Zawsze wydawało mi się, że w sytuacji, gdy mamy sporo ziaren nad żarnami -- mamy stabilną i równą pracę całego układu. Cięte, miażdżone ziarna i pył między żarnami stabilizują tę wirującą mechanikę. Gdy zaś do pustego układu trafia jedno za drugim pojedyncze ziarenko -- to wszystko się chwieje na boki, ziarenka są cięte przypadkowo, bez ładu i składu... Ale może nie mam racji? To tylko intuicja, może zupełnie nietrafna?
