BTW. Mastro Antonio to jest chyba generalnie po "kwaśnej stronie mocy" - taki styl. Czy dobry? - poczytajcie to forum, przekonacie się.
Zaraz odwrócą się od nas tłumy Kowalskich... Po prostu staramy się robić to, co robimy "w miarę" sensownie. Dobre kawy są fajne, gdy są jaśniej palone -- dotyczy to właśnie kaw single-origin, innych niż Brazylie. Ale wciąż palimy ciemniej
Kolumbię La Claudina, która jest wybitna tak czy owak. Po cóż mielibyśmy palić takie kawy jeszcze ciemniej? Na przykład
Etiopia Denbi Uddo z naturalnej obróbki -- jest doskonała taka jaka jest, wypalona nie za ciemno i nie za jasno. Zresztą pójdź kiedyś do jakiejś nowoczesnej, hipsterskiej kawiarni i pogadaj o espresso -- pewnie się dowiesz, że palimy za ciemno

.
Natomiast moje blendy są generalnie raczej ciemne. W tej chwili dwie mieszanki są nawet bardzo ciemne i w zasadzie po stronie gorzkiego smaku:
Roma di Notte,
Dark Chocolate . Naprawdę łatwo jest takie ciemne kawy zrobić.
Ale z kwaśnym smakiem jest w ogóle dość wesoło. Dawno temu nie mogłem tego zrozumieć, że nasz mistrz analizy sensorycznej, Luigi Odello i jego szkoła, twierdził, że nawet ciemno palone kawy są kwaskowate. Nie kwaśne lecz kwaskowate. Wg nich kwaskowatość jest tożsama ze świeżością kawy i przejawia się w delikatnym wrażeniu "mrowienia" na języku. To "mrowienie" pewnie sprawia, że kawa nie jest nudna i że do niej wracamy

. Mam trochę inną technikę oceny kawy, bo zostawiam filiżanki z espresso do następnego dnia i sprawdzam smakowy balans. Wtedy widać te kawy mniej emocjonalnie, na zimno, chłodno, że te, które były kwaśne, czasem nawet nieznośnie -- są de facto najlepsze. Bo coś tam jeszcze się w nich tli, jakiś przejaw życia a nie tylko gorycz i nuda

.