Dzień dobry cieplutko wszystkim forumowiczom.
Długo zastanawiałam się nad napisaniem tego posta, ale dzisiejsza kawa przelała czarę goryczy - w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Przygodę z kawą zaczęłam parę lat temu, nie mniej żaden ze mnie ekspert. Lubię bawić się metodami, przelewami czy kawami i zawsze czerpałam z rezultatów moich działań jakąś (słowo klucz) satysfakcję.
Jednak od paru miesięcy coś się zmieniło. Kawa smakuje "nijak" i nie ma tu znaczenia której metody użyje, czy chwycę kalitę czy v60 - ona zawsze smakuje "tak se".
Zatraciłam poczucie zrobienia "innej" kawy i frustrację da się wyczuć w każdym kubku zaparzonego naparu.
Jak do tego doszło? Nie wiem.
Mam dobry sprzęt do parzenia dobrej kawy, ale coś ewidentnie jest nie tak.
Ostatnia kawa, w której mogłam wyczuć coś faktycznie dobrego to etiopia od coffee plant, która była zaparzana "byle jak" i na oko. Wszelkie starania kończą się tym, że czuje tytoń w KAŻDEJ kawie.
Jest dla mnie jakaś nadzieja jeszcze?
Jakieś wskazówki? Słowa wsparcia, a może w drugą stronę?
