Nie można zmniejszyć ilości mleka i nadrobić śmietanką, bo proporcje tłuszczu do cukru/białka/popiołu mają znaczenie. Można dodać mleka w proszku bądź zagęszczonego. Ale takie gorzej smakuje.
Jakoś pytając miałem historię kilku różnych sytuacji gdzie przepisy wymieniały kawę rozpuszczalną (lub kawę zmieloną pod espresso). Niemniej nie potrafiłem przypomnieć sobie innego niż lody czekoladowe. Od tego czasu jakoś nie trafiłem na żaden przepis który by taką kawę wymieniał. Może dlatego, że pichciłem tylko rzeczy do których kawa nie pasuje

Więc w odpowiedzi poniżej skupię się na lodach czekoladowych.
Nie szukam sposobu na lody kawowe, gdzie jakość kawy jest kluczowa i jest bardzo mało miejsca na kompromisy. Szukam pobocznego akcentu. Tu mogę sobie pozwolić na kawę której bym nie chciał pić, ale w sumie to wzbogaci smak i sprawi że lody będą lepsze niż bez niej. Kupiłem już Etiopię z Little's, ale nie miałem okazji spróbować. A szkoda otwierać hermetyczne opakowanie, jak od razu nie wykorzystam.
Jak narzekałem na czas robienia kawy, mówiłem o przelewie. Ekspresu nie mam, choć pewnie jak uwzględnimy mielenie, czyszczenie itp. to wychodzi podobnie. Może się mylę. Cały czas od wejścia do kuchni do posiadania kubka z przelewem i czystego zaparzacza to dla mnie kwadrans ciągłej pracy. Może jestem niewydajny ale...coż, tak jest.
Zrobienie czekoladowej masy lodowej to koło godziny nieciągłej pracy (francuska wanilia z miodem która mi ostatnio nie wyszła zajmuje więcej). Dodanie kwadransa, żeby pobczmy akcent był smaczniejszy....to dla mnie dużo. sunday, może dla Ciebie to niedużo. OK. Możemy się nie zgodzić.

W sumie mleko to akcent ważniejszy niż kawa ale też taki, gdzie można pójść na kompromisy. Dopiero co napisałem, że wolę nie używać samodzielnie zaparzanej kawy, bo woda i w ogóle. A może się mylę? Może warto sprawdzić? Espresso nie zrobię, bo nie mam czym, ale mogę na niezłej kawie zrobić przyzwoite ekspresso. Ile czasu to zajmuje? Mało. Wciąż nie doszedłem ze swoim przepisem na kawę do dodawania pobocznych akcentów (współtester ma chore gardło i od 2 miesięcy mam w zamrażarce kolekcję niedojedzonych lodów czekoladowych które zamierzam bezpośrednio porównać).
A co do ceny maszyny do lodów...za swoją zapłaciłem 800 zł. Przez kolejne pół roku więcej niż drugie tyle poszło na składniki. Większość z nich jeszcze mam, zajmują 1 dużą półkę i 1 małą. Jem lody 30-40 razy w miesiącu. Było warto.
