Hejka wszystkim! 4 lata temu pozbyłem się mojej Gaggi Classic na rzecz Jury E8. Powiedzmy, że była to nasza wspólna decyzja w domu, której teraz żałuję. Żona argumentowała to niemożliwością zrobienia sobie samodzielnie kawy, nie wspominając już o spienianiu mleka. Szukając automatu, starałem się wybrać możliwie najlepszą maszynę w przedziale do 6 tysięcy złotych, a wybór padł na Jurę. Jakież było moje rozczarowanie po pierwszym „ekspreso”, bo espresso tego nazwać nie mogę. Wiadomo, z czasem człowiek się przyzwyczaja, ale zacząłem tracić radość z picia kawy — traktuję to bardziej jako konieczność pobudzenia. Oczywiście nie zgadniecie, co się stało w trakcie tych 4 lat. Żona co prawda zrobiła kilka kaw mlecznych, ale stwierdziła, że w sumie wróci do rozpuszczalnej. Coś pięknego, zamienił stryjek siekierkę na kijek.
Ilekroć jesteśmy w kawiarni, wracam wspomnieniami do posiadania ekspresu kolbowego. Dzisiaj postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce, zrobić mały research na naszym forum i przypomnieć sobie, co mi nie pasowało w Gaggi. Otóż nie lubiłem czasu nagrzewania — doprowadzało mnie to do szewskiej pasji. Ilekroć rano wstawałem, włączałem ekspres i musiałem czekać i czekać. Z racji nienormowanych godzin pracy ciężko było mi zaplanować nagrzewanie nawet za pomocą smart gniazdka.
Na szybko udało mi się ustalić, że Sage BES920BSS Dual Boiler całkiem nieźle sobie z tym radzi. Ponoć wystarczy 5-6 minut — czy raczej powinienem do tego czasu podchodzić z dystansem?
Młynek, który rzucił mi się w oczy, to Eureka Mignon Specialita — ponoć jest dobrze wyważony między tańszymi a droższymi modelami.
Co sądzicie o takim zestawie dla kogoś, kto ceni sobie szybki start z rana?