Mam świeże wieści z giełdy i ktokolwiek liczy jeszcze na powrót do stanu rzeczy sprzed dwóch lat może na razie o tym zapomnieć. Nie wiem czy w ogóle kiedykolwiek wrócimy do tego co było.
Przewiduję, że po latach skandalicznych stawek farmerzy dostali lepsze pieniądze i krótko mówiąc nie chcą już dostawać mniej. Obecny nadchodzący skok giełdy (być może jeszcze większy niż ostatni) to mix ceł Trumpa dla Brazylii i Indii oraz ponownie małej ilosci kawy na rynku. Po 2-3 miesiącach spokoju na giełdzie i spadków mamy sytuację, w której jest znowu mniej kawy. Na chwilę potaniało do poziomu z grudnia tamtego roku, ale mamy już weryfikację producentów "Paaaanie, za tyle to nie". Kawa jest, ale... nie jest wpuszczana na rynek, bo jak się jeszcze trochę wstrzymają to zarobią na niej więcej. Powiedzmy, że pojawił się mechanizm samoregulacji ceny, w której wystarczy doprowadzić do sytuacji, w której są braki by zarobić więcej.
Ja ze swojej strony jak najbardziej rozumiem obie strony, ale moje pytanie jest tylko takie czy zarobek będzie kumulowany na poziomie dużych producentów i kooperatyw a ten rolnik na końcu zarobi niewiele więcej, czy ostatecznie przełoży się to również na koniec łańcucha. Bardzo bym tego chciał, żeby strumień w końcu dotarł na sam koniec. Rynek potrzebuje dobrych zmian, by Ci od których to wszystko się zaczyna mieli drajwa do roboty. Być może dzięki lepszym cenom będzie więcej chętnych do pracy na farmach wśród młodych. Obecnie obserwujemy wszędzie duży odpływ, bo który młody chciałby (analogicznie) w Polsce pracować na roli i hodować ziemniaki.
Dzieją się ciekawe rzeczy, zobaczymy gdzie nas zaprowadzą. Wydaje mi się, że idzie czas zmian, tarcia i mam nadzieję, że wyklaruje się jakiś alternatywny, stabilniejszy i prostszy model zakupu. Przyznam, że nie chciałbym teraz zakładać palarni kawy - życzę powodzenia wszystkim nowym na rynku. Jest wiedza o krzywej, której można się nauczyć. Zakupu ziaren i liczenia kosztów wszyscy uczą się na błędach.
Pozdrawiam serdecznie,
Paweł