Elu, Twoje/nasze motywy i historie trzeba zebrać w książkę (ale kto to będzie czytał?

), bo nie pasują do tematu wątku. Nie mam ochoty na wspomnienia, zwłaszcza dość nieprzyjemne. Pogodziłem się z tym, że koledzy z CT poszli naszymi śladami do Livorno. No i dobrze, jak słusznie zauważył Maro. "Były klient" też dawno temu zniknął z mojego horyzontu. Trudno się ruszyć z miejsca, tkwiąc w przeszłości. Zresztą, początek tego wątku w ogóle nie ma z nami nic wspólnego...
Wolę teraz zrobić dobrą kawę i zastanowić się dlaczego jest dobra

.
Przed chwilą zaparzyłem espresso z ziaren podarowanych przez Macieja (Maciej1): mieszanka Skywalker, palarnia Playground, Hamburg (kolejny kontrahent dla Coffee Desku?

). Hamburg to po sąsiedzku przecież, hanzeatycka wioska

. Kawa jasno wypalona, prosta, espresso fajne, kwaskowate i słodkie. Porównuję to sobie z moimi paleniami Espresso #1, nieco ciemniejszymi i bardziej złożonymi

. Jest OK. Tzn. pasuje mi i moje i Playground

. Cóż, pewnie z racji pochodzenia i fajnej nazwy, Playgroud mógłby szybko podbić nasz kraj...
Ostatnio Heather Perry oburzyła się na artykuł opisujący kawowy rynek Los Angeles. Tam dopiero są problemy i wielki rynek

. Było rodzime Hansdome Coffee Roasters, teraz jest Blue Bottle z innego miasta; jest jeszcze Intelligentsia i Starbucks itp. wielcy gracze, też z innych miast. I podobno już nic nie ma wg tego artykułu. A prawda jest taka, że jest tam "zatrzęsienie" małych i dużych palarni kawy, łącznie z Klatch (Heather Perry, mistrzyni WBC). Ktoś tam dodał, że jest dużo palarni małych i nieznanych, które robią bardzo dobrą robotę... Ale nikt o nich nie słyszał

.