ale zupełnie nie wyczuwa tam słodyczy ani czekolady - dla mnie to było oczywiste - słodkie z czekoladowym finiszem
Espresso, jest bardzo skondensowanym napojem. Nasze zmysły muszą wpierw nawyknąć do tego stężenia naparu, a dopiero potem trzeba chcieć się skupić i zastanowić nad tym co się spożywa, wtedy z czasem nasz mózg szuka skojarzeń.
Czy to tylko jakieś oszustwo i mój mózg próbuje mi jakoś pomóc zaakceptować..
Cała nasza percepcja można powiedzieć, że jest jednym wielkim matrixem, nie widzimy tak samo kolorów ani nie czujemy tak samo zapachów i smaków. Uczymy się nazywać rzeczy wg pewnych wzorców i doświadczeń. W kawie nie ma molekół czekolady, a jednak nasz mózg z czasem uczy się znajdywać takie powiązania, tak samo jak nie ma słodyczy, którą nasza percepcja jest w stanie wyczuć, a jednak czujemy kawy jako bardziej słodkie, kwaśne czy gorzkie, a czasami nawet umami lub słone gdy ekstrakcja pójdzie nie tak. Wszystko to impulsy elektryczne w naszym mózgu

aczkolwiek niekoniecznie halucynacja, czy autosugestia.
Przez te 2 miliony lat ewolucji człowieka, nie próżnowaliśmy - od tego jak rozpoznawaliśmy różne substancje w wodzie i jedzeniu zależało nasze życie. Nasz węch jest niesamowitym narzędziem, rozpoznaje kiedy jesteśmy płodni, na ile niebezpiecznie zbliżone jest nasze DNA czy ile lat ma osoba, z którą przebywamy. Więc, jeśli dobrze dobraliśmy się w parę z punktu widzenia ewolucji i nasze DNA różni się dość znacznie, to różnice w odczytywaniu wyrafinowanych aromatów mogą różnić się nawet o 30%. Także jeśli ma się różne odczucia sensoryczne z partnerką czy partnerem to dobrze.

Samo rozpoznawanie aromatów kawy dla naszego mózgu jest trochę jak nauka nowego języka, więc nie ma co się spodziewać, że będzie się od razu nie wiadomo ile rzeczy wyczuwać, nawet jeśli dobrze rozpoznajemy aromaty w innych złożonych napojach czy pożywieniu.
Na moim przykładzie odczuwania smaku gorzkiego, to ja mam tak, że niektóre kawy są dla mnie gorzko-cierpkie, że mnie aż skręca i organizm protestuje przeciw przyjmowaniu takiego naparu, a moja żona nic takiego nie czuje. Natomiast moja żona nie pijąca zbyt często kawy jest wyczulona na gorycz pochodzącą z mocnej ekstrakcji, której ja nie czuję tak szybko jak ona. Pewne rzeczy są dla nas stałe, a do niektórych się przyzwyczajamy z czasem. Kawosze na ogół mają wyższy próg akceptacji goryczy od osób nie pijących kawy.
niemniej ja perfekcjonista, cały czas mam jakieś wątpliwości
Jak to mówią złapałeś bakcyla, tudzież gonisz króliczka
