Właśnie dlatego, że nie urodziłem się wczoraj wiem, że wszelkie "certyfikaty" to najczęściej zwykłe ściemy, a "bezpieczeństwo" jest iluzją.
Jakieś "normy zgodności", "dopuszczenia do sprzedaży", pozwolenia i licencje mają na celu wyłudzenie pieniędzy i wykoszenie niewygodnej konkurencji, a ich mechanizm nie różni się wiele od działalności mafijnej - dosłownie.
Co do serwisu i "niezmuszania do nich klientów", to dawno temu też pracowałem w "autoryzowanym serwisie", skąd wiem, że na niczym nie zarabia się lepiej niż na "serwisach gwarancyjnych", do których oczywiście nikt nie jest zmuszany, ale ich niewykonanie
grozi utratą 
gwarancji, więc klient płaci.
Po okresie gwarancji już nie trzeba tych przeglądów wykonywać tak często, ale oczywiście
zaleca się je - a klient już przyzwyczajony

- dla spokojnego snu i bezpieczeństwa naszego, oraz naszych najbliższych, ciągłości produkcji, czystości powietrza, wolności, równości i dla ratowania planety. Bla, bla, bla, bla,...itd. Czy wspomniałem już o bezpieczeństwie Waszych rodzin? Ah, to dobrze, bo przecież ja to wszystko piszę dla Waszego bezpieczeństwa.
Nie postuluję oczywiście jakiegoś bezprawia, czy popadania w skrajności, bo grzebanie w urzadzeniach przez zupełnych laików, czy brak ich konserwacji jest też głupotą, ale chodzi chyba o znalezienie drogi środka i rozsądek, a nie robienie rzeczy tylko dlatego, że "tak było napisane w ..."

.
Na pewno strach jest złym doradcą i robienie, bądź zaniechanie czegoś, ze strachu przed prokuratorem, bogeymanem, czy kimkolwiek innym, jest raczej mało roztropne.