witam wszystkich.
jako amator kawy, kupiłem ostatnio młynek.
zwykły, ręczny, żarnowy z korbką.
Taki na allegro za 80 zeta.
Wiem, wiem, badziewie.
Nie kamieniujcie.
przyszedł no i nabrałem ochoty na pyszną kawusię.
nasypałem ziarna do pojemniczka i korba w ruch.
Po ok 15 minutach zaglądnąłem do szufladki, a tam...
szczypta kawy.
no to dalej w ruch.
Dalej kicha.
Po popuszczeniu śruby, zaczął mielić szybciej, ale kawa była podobna do ziaren grubej soli morskiej.
Znowu regulacja i zaczęła wychodzić kawa jak drobny cukier.
Ale...
Zmielenie kawy na 1 kawę ( słownie JENDĄ!!!) zajęło mi godzinę i to tylko dlatego, że paluchem dopychałem ziarna w żarna.
załamka totalna.
Czy to tak musi długo trwać, czy te żarna są do kitu?
Dlaczego ziarna w żarnie pękają na pół i wyskakują do góry?
Nie wciąga je głębiej i nie mielą się pod własnym ciężarem?
A jeśli ten młynek potraktować jedynie jako dekorację, to co kupić ręcznego do 150 zeta?
Dzięki za podpowiedzi