tylko pijalnię kawy,
Błagam, co to jest "pijalnia kawy"?
Weź sobie włoski bar, na ten przykład. Myślisz, że Włosi sączą to espresso? Nie, oni je strzelają, a potem trajkoczą przecz godzinę, w czasie której, zamówią, jak kto ma czas (bo jest po robocie w polu) albo jest emeryt, jakąś lampkę prosecco, aperol spritz, albo inny spritz. Nie amaro, bo to jest po kolacji. Ale inną naleweczkę może i owszem.
Enyłej, bo wpadam w dygresje: co to ma być, ta pijalnia kawy? Że hukniesz szota, ale nie zjesz sernika? Przecież właśnie wówczas musisz mieć crème de la crème kawki, a nie guano z Orlenu, czy innego BP. Kawa staje się produktem, a nie tłem, jak w Costa czy innym Starbuniu (myślisz, że tam chodzi o kawę?), albo speed'em dla TIR-owca..