Stolarz po przejściach na palcach dłoni może policzyć takie przypadki a i tak z reguły dotyczą szeroko pojętej sztuki.
Już widziałem na forach ruskie zegarki z szafki dziadka, równie wschodnie Zenity, stare rowery Rometu, tłuczone w tysiącach, z wybitnie turystyczną geometrią, oklejone jako unikatowe Jaguar Special.
Za każdym razem jednopostowi autorzy podobnych znalezisk powielali ten sam schemat: liczyli na interes życia a wychodził kapiszon. Tak jak z tą starą, bezwartościową kawą, z zaledwie 1993 roku, których masa zapełniała półki w tamtych czasach w NRDFenie

Taki ówczesny jacobs krönung.
Może gdyby pochodziła z żelaznych, bunkrowych zasobów austriackiego malarza-mordercy, opieczętowana wroną, nigdy nie otwierana, wtedy znaleźliby się chętni kolekcjonerzy, którzy zapłaciliby niemałą kwotę.