Cześć
Wypowiem się bo sam używałem ashwagandhę przez 2-3 miesiące, odstawiłem na 3-4 miesiące, a obecnie L-teaninę od >4 miesięcy.
Ashwagandhę używałem taką jak znalazłem w aptece, nie ksm-66 (a żałuję). Generalnie to coś na czym można polegać (niezależnie od marki samego suplementu), bo jest czymś co ma konkretny sposób pozyskania i produkcji z konkretnej roślinki żeby mogło być nazwane ksm-66.
Gdzieś czytałem że te nie-ksm-66 to po prostu mix losowych korzeni i liści z ashwagandhy, więc działa to albo nie, zależy od partii.
W moim przypadku ashwagandha ma działanie tu i teraz, na stres i trochę luźniejszy dzień - a bardziej godzinę-dwie po wzięciu suplementu, nie ma efektu długotrwałego.
Ale im dłużej używałem tym mniejszy efekt, może gdybym brał te ksm to efekt by się utrzymał, ale nie tego szukałem, więc odstawiłem.
L-teaninę biorę od początku Suntheanine i próbowałem też niecały miesiąc Alphawave (nowsza formuła, miała poprawiać sen a wyszło wręcz przeciwnie).
Przez pierwszy miesiąc nie było szału, brałem razem z kawą. Nogi trochę mniej skakały przed komputerem ale dalej raczej szybko się denerwowałem. Po nieco ponad miesiącu zauważyłem że przestałem krzyczeć do monitora, tak szybko się denerwować.
Z ciekawości zacząłem brać Alphawave, miało poprawiać sen ale przez 3 tygodnie wstawałem mega zmęczony i nie mogłem się wyspać. Nie pamiętam żeby ta wersja L-teaniny była jakoś lepsza jeśli chodzi o pozostałe aspekty, raczej jakbym brał połowę dawki Suntheanine, mimo że w pigułce było więcej mg.
Wróciłem do Suntheanine i biorę do tej pory.
L-teanina w przeciwieństwie do ashwagandhy, cały dzień jest taki luźny, na czillu. Nogi mi nie skaczą, nie denerwuję się jak wcześniej, jakoś tak łatwiej się myśli od razu po wypiciu kawy (wcześniej ciężko mi było pozbierać myśli po kawie i byłem trochę roztrzepany).
Piję dwa przelewy dziennie po 16g, kapsułka ma 125mg Suntheanine, do każdej kawy biorę jedną.