forum.wszystkookawie.pl
Opinie, testy i porównania => Ekspresy kolbowe => Wątek zaczęty przez: lordsnow w 22 Sierpień 2017, 10:46:24
-
Dzień dobry :)
Ekspres jak w temacie i sprawa (problem?)...-nawet nie wiem gdzie szukać, postaram się to opisać w stylu- Kali chcieć banan-
U mnie w pracy panuje zasada (mimo tłumaczenia szefowej) że im szybciej robi się espresso tym lepiej, więc żeby tego czegoś nie pić ustawiam młynek na dużo drobniejsze mielenia, dzięki temu uzyskuje normalne espresso, później wracam do tych ustawień ale mimo tego, pierwsze espresso (przy grubszym mielenia ba nawet dozie 5g.) jest "mysi ogonek", pojemność 30ml przy 25 s. i ciśnieniu 9 bar, i żadnym ubiciu -powstaje prawie doskonale espresso mimo takiego mielenia... Dopiero przy drugiem zaparzeniu espresso jest "normalne" czyli 9 sekund. Dlaczego tak się dzieje?
Jeszcze raz przepraszam jezeli ten temat był już poruszany, a ja nie znalazłem...
:)
-
To efekt retencji młynka. Po zmianie stopnia zmielenia, zmielona wcześniej kawa zalega w kanale dzielącym żarna od wylotu.
-
To efekt retencji młynka. Po zmianie stopnia zmielenia, zmielona wcześniej kawa zalega w kanale dzielącym żarna od wylotu.
Czyli zmieniasz ustawienia swoje i pierwsza kawa jest jeszcze z poprzednich ustawień "do zlewa" lub kogoś częstujesz kawą. Potem jako drugą pijesz swoją i ponownie przestawiasz młynek na poprzednie ustawienia i trzecią robisz jeszcze ze swoich ustawień.
-
Dziękuję :)
-
pierwsza kawa jest jeszcze z poprzednich ustawień "do zlewa"
Tak nie wolno :) Z kawa jak z mlekiem matki, nie wolno wylewać. Zaciskasz zęby i pijesz. I wiesz doskonale to co znaczy undexctracted dzięki temu :)
-
Cały czas mnie dziwi że ludzie kupują sprzęt za kilkanaście tysięcy zł a następnie serwują lurę odstraszając tym klientów. Straszne !
-
Tak, niesamowite. 20 sekund oszczędności na filiżance, tylko po co? :)
-
Bo w ciągu dnia to 5 minut :P A pracownik nie może mieć wolnych tych 5 minut...
-
mimo tłumaczenia szefowej
Rozumiem, że szefowa też lubi dłużej? Jeśli tak, to może zepsujcie młynek aby się nie dało przestawiać grubości mielenia?
-
Cały czas mnie dziwi że ludzie kupują sprzęt za kilkanaście tysięcy zł a następnie serwują lurę odstraszając tym klientów. Straszne !
Tak jest, że się nie docenia tego za co się w pewnym sensie nie zapłaciło. Ekspres jak i młynek w dzierżawie. Nawet filtrów nie używają!
-
A wydawałoby się że przy tych marżach na kawie można i dobre ziarno kupić i zadbać o sprzęt i jeszcze zarobić.
-
A ekspres się i tak spłaci w kilka miesięcy. Bez dzierżawy.
-
lordsnow, szczerze - ja bym olał temat robienia czegokolwiek w kierunku jakości, jeśli nikt jej nie chce. Nie jest pożądana, wprost przeciwnie - jeśli tak ważne jest te kilkanaście sekund, to wszyscy mają to głęboko. Bardzo głęboko. Olej temat, rób byle jak, a kawę zacznij parzyć w domu. Tylko na tym zyskasz i tylko w ten sposób nauczyć się ją przyrządzać... Choć to niestety kosztuje. Pytanie tylko, czy jest sens się męczyć w pracy i kombinować po godzinach - i sypać im dobre ziarno za swoje pieniądze, bo przy takim podejściu strzelam, że kupują najtańsze co jest, a na tym się wiele nie nauczysz...
-
U mnie w pracy panuje zasada (mimo tłumaczenia szefowej)
Wyjaśnij, proszę, co to znaczy "panuje zasada". Kto wydał polecenie, że kawa ma się parzyć kilka sekund. Szefowa?
-
U mnie w pracy panuje zasada (mimo tłumaczenia szefowej)
Wyjaśnij, proszę, co to znaczy "panuje zasada". Kto wydał polecenie, że kawa ma się parzyć kilka sekund. Szefowa?
Przynajmniej się wyżalę...
Barman (ma podobno drugi stopień) poskarżył się szefowej, że jak jestem w pracy to espresso strasznie dlugo leci, a on nie ma czasu stać przed ekspresem i czekać aż się zrobi. Więc szefowa powiedziała że klient musi być szybko obsłużony i taką kawę mogę robić tylko sobie. Zresztą już raz mnie opipszyla, że jak była we Włoszech to tam ściągali łyżeczką pianę i tak robili cappuccino. No i skończyło się trenowanie latte art.
Pierwsze mentalność kawowa została zabita przez Związek Radziecki, a teraz przez takich "znawców".
-
Na wszelki wypadek niech wywiesi kartkę - "Tu espresso i cappuccino nie podajemy" :lol2:
-
Barman (ma podobno drugi stopień) poskarżył się szefowej, że jak jestem w pracy to espresso strasznie dlugo leci, a on nie ma czasu stać przed ekspresem i czekać aż się zrobi.
Hmm, drugi stopień czego? Ja mam np. drugi stopień umuzykalnienia. Na pierwszym koledzy umieją rozpoznać, kiedy grają, a kiedy przestali. Ja mam drugi, umiem więc rozróżnić, czy grają głośno, czy cicho :mrgreen:
A na poważnie to porozmawiaj ostrożnie z szefową, jakie ma na prawdę doświadczenia z włoską kawą - może Ci się jej coś uda wytłumaczyć. Spróbuj może zrobić jej dwie kawy - może poczuje różnicę w smaku?
Nie chcę Cię też namawiać do oportunizmu, ale z koniem raczej kopać się nie należy. Albo też, jeśli Cię takie podejście szefowej nadmiernie frustruje (co wcale mnie nie dziwi), to zmień pracę.
Tu espresso i cappuccino nie podajemy
Raczej "Tu podajemy ekspresso"
-
Eksekspresso, bo ekspresowe ekspresso... Żenada, albo olej temat i rób badziew, albo zmień pracę. Nie masz opcji pośredniej...
-
Tutaj w Zakopcu są dwie możliwości, praca w gastronomii albo wyjazd za granicę. No jeszcze jest trzecia, mieć działkę z widokiem na góry, wybudować pensjonat i leżeć nic nie robiąc.
Jak się wszystko szybko zmienia, jeszcze trzy lata temu, szefowa dała mi podwyżke żebym tutaj został, a teraz jest pełno Ukraińców i jeszcze nauczyli się języka więc mogą stać na kasie, którzy pracują za niższą stawkę. 3 zł mniej przy 14h 6 dni w tygodniu przez 3 miesięczny sezon i 10 pracowników i w kieszeni przez sezon zostaje 30 000 zł.
Dlatego robię ekspresso. I cappuccino z wielką pianą. :'(
-
To może pod siebie mały ręczny młynek? Nic nie trzeba będzie przestawiać na tym firmowym, tylko przyjść ze swoją działką.
-
Przynajmniej się wyżalę...
A, teraz kumam. Zmień pracę jeśli tylko możesz. W Zakopanem masz La Mano, może się zwolni jakiś etat i wskoczysz. Jak nie, to Kraków niedaleko, a tu non stop rotacja.
-
Przynajmniej się wyżalę...
A, teraz kumam. Zmień pracę jeśli tylko możesz. W Zakopanem masz La Mano, może się zwolni jakiś etat i wskoczysz. Jak nie, to Kraków niedaleko, a tu non stop rotacja.
La mano, jedyne miejsce gdzie pracuje właścicielka i to jeszcze z taka pasją :) na szczęście jeszcze miesiąc i wracam na studia do Rzeszowa. W mieszkaniu są filtry i kawy z Ameryki Środkowej :))
-
W Rzeszowie jest Kawa Rzeszowska z ziarnami z Kelerana, może dorywcze weekendy?
-
Myślałem o tym, tylko że kawa rzeszowska jest w takim miejscu, gdzie ciągle przychodzą "turyści", a przez nich mam już psychikę zepsutą :sciana:
Zostaje praktyka w mieszkaniu albo własna kawiarnia :taktak: chyba że można jakoś, gdzieś, od kogoś innego zaczerpnąć wiedzę? Byle by to nie był jakiś kurs.
To znaczy się oprócz rozmowy z prawdziwym basistą, są prowadzone spotkania,festiwale... Ach już nie ważne, przecież wszystko jest na stronie głównej.
-
Zacznij sam. W domu. Małymi kroczkami do celu, z pomocą forum - wiedzy tu jest od groma. Dasz radę ;) Tylko się nie poddawaj, bo nieudanych prób możesz mieć bardzo dużo - trzeba tylko wyciągać z nich wnioski, nawet zapisując je na papierze :)