forum.wszystkookawie.pl
Opinie, testy i porównania => Młynki => Wątek zaczęty przez: wojko w 15 Maj 2016, 17:20:47
-
Cześć
Chcę w przyszłości wymienić swoje zabawki na ładniejsze i lepsze zabawki. Mimo tego, że jednoznacznie stwierdza się, iż młyn najważniejszy, przekornie (posiadając Graefa) chciałem zacząć do ekspresu i na sucho, teoretyzując, czytając-rozważając przeszedłem drogę od Silvii po Miticę Top z rota lub podobny, ewentualnie 2B. Na siłę chciałem wierzyć, że mój młynek da radę, ale... chyba ewoluuję dalej i daję się wreszcie przekonać - pierwszy będzie młyn. (czy różnica będzie aż taka kolosalna?)
Jako, że podoba mi się hasło "raz, a dobrze", czytając między innymi Maćka i Rafa77 myślę o Fiorenzato E64Evo.
W sieci natknąłem się na to: YouTube - Grinder test on serial numnber 96133 (niestety nie mogę wkleić bezpośredniego odnośnika) i tak się zastanawiam, czy wydając 3k na docelowy na lata młynek, akceptować taki stan rzeczy, czy szukać czegoś innego?
Raf, Maciek i inni - jak u Was to wygląda i jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
http://www.youtube.com/watch?v=nO-ypIv0bfg# (http://www.youtube.com/watch?v=nO-ypIv0bfg#)
-
Czy różnica jest kolosalna, to nie wiem, bo nie miałem nigdy Graefa.
Na pewno, są to dobrze wydane 3tys. Jest szybki, precyzyjny, bardzo wygodny w obsłudze.
-
"Taki stan rzeczy" - tzn, to, że waga oscyluje w granicach +-1-2 g? To normalne, bo ilość ziarna w hoperze sie zmienia. Nie znajdziesz młyna, który będzie Ci namielał zawsze idealnie nawet za 10k.
A młyn jest jak dla mnie rewelacyjny.
-
"Taki stan rzeczy" - tzn, to, że waga oscyluje w granicach +-1-2 g? To normalne, bo ilość ziarna w hoperze sie zmienia. Nie znajdziesz młyna, który będzie Ci namielał zawsze idealnie nawet za 10k.
A młyn jest jak dla mnie rewelacyjny.
a Bartaza z wbudowaną wagą ????
-
Wbudowana waga nie ma tu nic do rzeczy. Fio też ma modele z wbudowaną wagą
(http://www.fiorenzato.it/wp-content/uploads/2014/01/F64EVO-XGR.png)
-
Pomijając wymielanie resztek (czyli pracę na pustym hopperze), 2g rozrzutu to dużo. Za dzisiejszą normę uznałbym raczej <1g.
A o tym konkretnie młynku Kafo napisało, że 0,5g to psikus i max. (http://kafo.info/2015/01/13/myslalem-ze-jesli-nadejdzie-moment-opisania/)
-
Zaryzykował bym tezę że to może zależeć też od rodzaju mielonej kawy i tego jak łatwo w "zęby" w chodzi.
-
Jest szybki, ale co za tym idzie: mniej dokładny. Świetny w pracy za barem, gdy liczy się każda chwila. W domu ta szybkość mielenia nie ma żadnego znaczenia.
-
Jest szybki, ale co za tym idzie: mniej dokładny.
Niby tak powinno być, jednak w praktyce bywa zupełnie inaczej. Równie dobrze można powiedzieć, że im dłużej trwa mielenie tym dłuższy czas na błędy -- to jednak tylko zwykłe timery i ziarenka.
-
No może z tymi dwoma gramami to przesadziłem ale ok. 0,5-1g jest bliższe prawdy ;). No i oczywiście mój, chociaż ma nowe żarna, to już pracuje ponad 3 lata, no i to starsza wersja.
-
Wbudowana waga nie ma tu nic do rzeczy. Fio też ma modele z wbudowaną wagą
(http://www.fiorenzato.it/wp-content/uploads/2014/01/F64EVO-XGR.png)
Ale jak to nie ma? Jeśli ustawimy mielenie na 18g to chyba nie mieli pomiędzy 16g a 20g. . Wiem, że to nie ta klasa sprzętu ale nowa Bartaza wg testów na rozrzut plus minus 0.2g... Fiorenzato jako sprzęt 3x droższy wynik powinno mieć jeszcze lepszy..
Wysłane z mojego SM-N9005 przy użyciu Tapatalka
-
Ale przeznaczenie Bratza jest chyba inne, domowe ;). Fiorek jest zaś do ciężkiej pracy...
-
Czy takie domowe? Raczej nie jest to sprzęt do ciężkiej pracy (kilka kg/dzień), ale zdaje się coraz więcej kawiarni szuka czego dobrego, dokładnego, ale niedużego, jako kolejny młyn, do którego nie trzeba zasypywać 1kg kawy. Do innych metod też się może przydać, gdy chcemy coś poważniejszego niż wilfa, ale na EK jeszcze $$$ brak.
Pytanie jak sobie radzi z powyższymi wyzwaniami.
-
Fiorek może przecież z 10-20kg dziennie w oblężonej kawiarni, jest zaprojektowany do ciągłej w zasadzie pracy. Poza tym Fiorek da sobie radę z każdym ziarnem, nawet bardzo twardym. Nic go nie zatrzyma ;).
-
Bo Fiorek do ciężkiej pracy jest.

Tylko ile kawiarni może się pochwalić sprzedażą 10kg/dzień?
-
Wiem, że to nie ta klasa sprzętu ale nowa Bartaza wg testów na rozrzut plus minus 0.2g... Fiorenzato jako sprzęt 3x droższy wynik powinno mieć jeszcze lepszy..
Ale przeznaczenie Bratza jest chyba inne, domowe . Fiorek jest zaś do ciężkiej pracy...
Ale to nie znaczy, że ma być mniej dokładny chyba. To co w takim razie myśleć? Na filmie rozrzut Fiorka to bodajże max 1,5g - chyba sporo? Co? Jak myślicie?
Może jest coś na rzeczy z szybkością namielania, że szybciej=gorzej... Ale z kolei nie ma zbrylania, elektryzowania.
Ciekawe, jaki rozrzut występuje w Mazzer Mini lub SJ?
-
W domowych warunkach brałbym to pod uwagę na szarym końcu albo wcale.
Po pierwsze można się tym nie przejmować. Po drugie można sprawdzać z wagą za każdym razem. Po trzecie albo ustawić sobie za mało i drugą dozę na minimum do domielania, albo ustawić normalnie, a jak przedozuje to te 0,5g wyrzucić.
A co do filmu, to nie podoba mi się cała procedura, więc traktowałbym go z przymrużeniem oka. Sitko jest małe i nie wiadomo ile się z niego wysypało i kiedy (a że się coś wysypało widać na blacie), po drugie sitko jest trzymane tuż przy wylocie, co utrudnia swobodne wypadanie cząsteczek (chwila nieuwagi i kopczyk tworzy się jeszcze wewnątrz wylotu), a przecież ważona jest każda cząsteczka.
-
Ja tylko skromnie dorzucę swoje 5 groszy bo używamy w Deszczu tego młynka już jakiś czas :) - W pełni zgadzam się z relacją z użytkowania opublikowaną przez Kafo Kawiarnię. Rozrzut Fiorka to 0,5 grama. Nie występuje on ciągle, a raz na kilka przemiałów. Zwłaszcza gdy zaczyna się manualnie domielać - np. przez pół sekundy albo mniej (pojedyncze dotknięcie przycisku). Generalnie to super sprzęt, ciekaw jestem jak zadziała w połączeniu z wagą.
-
Sorry, a tą relację z użytkowania opublikowaną przez Kafo Kawiarnię to gdzie mogę zobaczyć...?
W domowych warunkach brałbym to pod uwagę na szarym końcu albo wcale.
Ale co właściwie - dokładność namielania czy szybkość namielania? A w ogóle bardzo ciekawie napisałeś.
-
Link w poście #5
W zasadzie to w domowych warunkach ani prędkość ani aptekarska powtarzalność sprzętu nie są potrzebne. Najczęściej jest znacznie więcej czasu na jedną kawę niż w warunkach komercyjnych i można o wszystko zadbać samemu. Jeśli będzie Ci zależeć na dokładności do 0,1g, to sobie poradzisz ręcznie, a czas mielenia jednej dozy w domu nie ma znaczenia czy będzie to 5s. czy 10s. Gdy się robi te 10kg, to zyskujemy połowę czasu -- będzie ponad 40 minut. Czyli ponad 40 dodatkowych podwójnych kaw ;)
-
Czas, nie ma znaczenia dla tych co nie zrobili przesiadki z młynka 10-12sek, na młynek 4-5sek:-)
Dla mnie, to duże usprawnienie procesu.
Mimo, że najczęściej robię tylko dwie, trzy kawy na raz.
-
Eee.. Zrobiłem odwrotną przesiadkę, czasem też korzystam z dozownikowego MSJ. Jakoś mnie to nie boli.
-
Widać każdy jest inny.
Nie twierdzę, że mnie "bolało" ale teraz jest lepiej pod każdym względem, dla mnie.
-
Bo jest lepiej, to fakt :).
-
Dziś sprawdziłem rano namielanie. W hopperze ok. 80 g kawy:
1. 14,6
2. 14,8
3. 14,6
4. 14,9
Ziarno dość miękkie ( MA Chocolate Wave ). Czyli jednak myliłem się, odchyłka minimalna ;)
-
Czyli u Ciebie max 0,3g, co w porównaniu z filmem robi wrażenie. ...Hm... rodzaj kawy? Wilgotność tj. mniejsza/większa retencja, grubość przemiału, czy po prostu... no właśnie - co? Chciałoby się mieć super dokładność za te 3k złotych.
-
Nie przesadzajmy, na filmie masz średnią 19,9g, tylko dwa spore odchyły 0,9g i 0,8g, a tak to albo 0,2g albo max 0,6g. Jeszcze parę lat temu byłoby to śmieszne w ogóle o tym pisać -- chyba, że pochwalne peany -- większość wtedy dozowała karuzelą, nadmiar paluchem raz i wszyscy się zachwycali shotami.
Czy to wina testu samego w sobie, czy ziarna (równość mieszanki), czy młynka, tego się nie dowiemy. Masz trzy zeznania świadków, kontra film nieznajomego z internetów.
-
Chciałoby się mieć super dokładność za te 3k złotych.
W młynku z timerem trudno o super dokładność, F64 i tak świetnie wypada. A przy dużych ziarnach rozrzut będzie jeszcze większy.
-
Macie rację - odpuszczam i przestaję doszukiwać się dziury w całym. Gdzieś już też kiedyś czytałem, że w słonecznej Italii nie bardzo się bawią w celebrowanie, odmierzanie, odczynianie uroków, a kawa i tak niebo w gębie.
-
Zresztą i tak nie poczujesz różnicy między 18g a 17g wyekstrahowanymi w espresso...
-
To jest prawdopodobne.
Zakup ekspresu dopiero przede mną. Dotychczasowe doświadczenia to jakiś niby-ekspres Brauna a-la-kolba :) (a może Philps-a...), kafetierka, automaty Saeco...
-
miedzy 17 a 18g zobaczy różnicę bo np. w VST 18g
to różnica około ząbka (a może pół) w Qumarze M80
-
To już nie wiem, co myśleć. Raz kładzie się duży nacisk na dokładność dozy - staranność, innym razem mówi się "nie przejmować się, robić shota i cieszyć smakiem". W sumie wierzę i w jedno i w drugie tyle, że jeśli ma być to drugie (gdzie nie ma tej super dokładności) to czy warto pompować aż tak wielką kasę w sprzęt? Pytanie chyba natury filozoficznej i ile osób tyle odpowiedzi :)
-
Ale na tym samym ząbku mało kto poczuje różnicę... Przy szybkości 18g/4s czyli 4.5g/s jest to zaledwie pół sekundy? Nie, 0.2 sekundy? ;)
-
Na początku trzeba przejść "etap aptekarski", potem już ni etrzeba ważyć, mierzyć bo wszystko jest w oku i doświadczeniu. A dobry sprzęt pomoże Ci "cieszyć się smakiem" :)
-
To tak, jak moja Żona z plackami albo naleśnikami - wszystko na oko, a najlepsze na świecie! :lol2:
Czyli jednak wszędzie praktyka, praktyka, praktyka...
-
wszystko jest w oku i doświadczeniu
Ostatnio na oko wagę określaliśmy - błąd pomiaru wychodził coś około 0.3g :P
-
No, no, robi wrażenie! A w sumie to lepiej niż Fiorek :evil:
-
Kupuj i ciesz się.
Albo rozkminiaj dalej i trać czas :-)
-
To już nie wiem, co myśleć.
Toż pisałem już, będziesz chciał 0,1g to i tak potrzebujesz wagi i kontroli.
A pompowanie nie idzie w timer, tylko przede wszystkim w żarna i w to w czym one siedzą.
-
Na początku trzeba przejść "etap aptekarski", potem już ni etrzeba ważyć, mierzyć bo wszystko jest w oku i doświadczeniu
Trzeba ważyć, trzeba. ;) Ale fakt faktem, doświadczenie jest niezbędne i przychodzi z czasem.
Kupuj i ciesz się.
Dobrze powiedziane. To dobry młynek, więc pozostaje tylko kupić i spijać szoty. :)
-
Albo można kupić fiorka z automatycznym pomiarem wagi ....tylko półka cenowa...
-
OK, dzięki za Wasze odpowiedzi - nie rozkminiam więcej :D
(...a może Mazzer... :diabelek: ale różnica chyba niewielka)
-
Moim zdaniem znacząca.
-
Hmm, w wątku "raz a dobrze" (chyba) czytałem, że pomiędzy F64Evo a MSJ różnica jest znikoma lub jej nie ma. Chyba chodziło właśnie o model Super Jolly albo Mini Electronic A.
Maciek, znaczy świadomie (jako właściciel Fiorka) chwalisz Mazzera... Porównywałeś?
/czytałem sporo Twoich postów, ale już nie pamiętam/
Co Twoim zdaniem wyróżnia M od F?
-
Jest odwrotnie przecież. Maciej ceni Fiorenzato. A moim zdaniem, każdy młynek tego typu jest ok. Odpowiednikiem F64 jest Super Jolly, ale na tych dwóch maszynach młynkowe doświadczenia się nie kończą.
-
Tak, zapomniałem dodać że na korzyść F.
-
Czekaj, czekaj... co na korzyść Fiorenzato, bo nie jarzę o tej porze? :)
-
No że lepszy jest od Mazzera.
-
Zależy od którego ;).
Dla porównania, Mazzer z wagą:
(http://www.mazzer.com/wp-content/uploads/2015/11/smart-portafilter-platform.jpg)
Czy dobrze widzę, że ta waga jest dyskretnie w korpus młynka wbudowana, nie straszy, nie zajmuje miejsca?
-
Można też poczekać na Baratze Sette 270W z czujnikiem Acaia. Pierwsze testy i opinie dla tego młynka są bardzo ok a cenowo pewnie będzie konkurencyjny do F64. Dodatkowy plus to 'domowy' wygląd i rozmiar
Sent from my Nexus 7 using Tapatalk
-
Macie rację - odpuszczam i przestaję doszukiwać się dziury w całym. Gdzieś już też kiedyś czytałem, że w słonecznej Italii nie bardzo się bawią w celebrowanie, odmierzanie, odczynianie uroków, a kawa i tak niebo w gębie.
Trochę po czasie... ale porównując Chorwację i północ Italii, to niestety ta druga wypada blado. W miejscowościach turystycznych to jest całkowity dramat, pomimo że starałem się korzystać z miejsc, gdzie siedzieli "lokalsi". Raz dostaliśmy wrzące capu zaprawiane czekoladą albo kakao... masssssakra!!!
-
To pewnie dlatego, że nie było Fiorków na barze... ;)
-
Trochę po czasie... ale porównując Chorwację i północ Italii, to niestety ta druga wypada blado. W miejscowościach turystycznych to jest całkowity dramat, pomimo że starałem się korzystać z miejsc, gdzie siedzieli "lokalsi". Raz dostaliśmy wrzące capu zaprawiane czekoladą albo kakao... masssssakra!!!
Witam! Z uwagi na kłopoty z rejestracją musiałem tymczasowo wystąpić pod w/w nickiem (administracja już sprawnie załatwiła temat).
Raczej z uwagi na melepetyzm i niechlujstwo "baristuf" :Bicz: Niestety nie cała Italia dobrą kawą płynie... W ciągu prawie 2 tygodni codziennie lądowaliśmy gdzieś na kawie i tylko w 2 miejscach było fajnie. Nie chwaląc się - capu coś na moim poziomie (patrząc na przepaść sprzętową aż puchłem z dumy). Espresso nie próbowałem i nie porównywałem, bo przyznaję, że to co bardzo pasuje mi z mlekiem, nie do końca pasuje mi "na czysto" i odwrotnie.
Wracając do tematu młynków... do jednej z sprawdzonych kawiarni/barów z racji naszego ulokowania byliśmy w stanie zajrzeć chyba ze 4 razy. Używali tam manualnego grzmota z dozownikiem. Podpatrywałem dziewczynę... dwa klaki - jak jej się nie podobała młynkowa dystrybucja, to otwierała wieczko i wsypywała przemiał ponownie do dozownika, potem znowu klak-klak. Powtarzała to kilka razy - do skutku. Taki sposób na walkę ze zbrylaniem. Używali właśnie nowego Fiorka... Co do samej powtarzalności dozy, to zaobserwowałem że bardziej należałoby się skupić na objętości niż wadze. Jasno-palone mieszanki są cięższe niż te upalone na ciemno. W zależności od stopnia upalenia mieszanki jestem mniej-więcej utrafić z wagą dozy. Przy okazji używając plastikowej miarki, którą dostałem z Silvią, zauważyłem że to właśnie są około 2 płaskie miarki. Niestety tylko klasyczny karuzelowy dozownik mierzy za pomocą objętości. Jak uprawia free-dosing, to zamiast wagi może używać kieliszka/sitka o specyficznej objętości zamiast wagi. Niestety nie po to kupuje się młynek z dozownikiem elektronicznym, żeby bawić się we free-dosing.
-
Wydaje mi się, że młynek elektroniczny będzie dozował właśnie objętościowo. Inna sprawa że ta doza zmieni się po zmianie grubości, co nie występuje w karuzeli.
-
Eetam, nie potrzebuję żadnych miarek ani dozownika, by ocenić objętość kawy w sitku. Równie dobrze pracuje mi się z młynkiem wyposażonym w zwykły dozownik, z młynkiem mielącym prosto do sitka i/lub wyposażonym w timer.
-
Wydaje mi się, że młynek elektroniczny będzie dozował właśnie objętościowo. Inna sprawa że ta doza zmieni się po zmianie grubości, co nie występuje w karuzeli.
No właśnie z tym elektronicznym dozowaniem to jeżeli jest to timer, to sterownik nie dozuje ani przez objętość ani przez wagę. Ilość zmielonego ziarna w jednostce czasu zależy od jego twardości, upalenia, jego ilości w kloszu, wilgotności powietrza, żaren i pewnie jeszcze kilku czynników. Co do zmiany doza/grubość to masz rację... Objętość ustawiana w karuzeli to raczej ukłon w stronę celowania w objętość sitka. W warunkach domowych, kiedy masz czas się ze wszystkim bawić, te wszystkie aspekty mają drugorzędne znaczenie. ...ech te ceny Versalaba :/
-
Manualny dozownik jest najlepszy pod względem tego, jak wykonuje swoją pracę. Właśnie dlatego że mierzy objętość, nie wagę i nie czas.
Używam obecnie elektronicznego i oczywiście jest wygodniejszy ale trafiła mi się bardzo jasno palona kawa i jest zong.
Zamiast 4.8 sek potrzeba mielic 7.5sek Bardzo bardzo duża różnica.
Sprawę rozwiązałem tak, że mielę dwa razy. Podwójna 5sek plus pojedyncza 2.5sek.
Dobrze, że tylko pół kilo mam tej jasnej.
-
Dziś miałem okazję pracować z tytułowym młynkiem. Nie rozumiem jednak skąd wzięła się jego popularność. Nie miałem żadnych kłopotów, kawy były świetne i słodkie, ale... Korzystałem tylko z trybu manualnego, czyli musiałem trzymać "łapkę" na "łapce" dotykowego panelu. Ten panel ma pewną bezwładność, szybsze są bezpośrednie, mechaniczne przyciski. W ogóle ten wyświetlacz do niczego nie był mi potrzebny. Sposób regulacji stopnia mielenia jest dość ciężki, niestety stopniowy, trudno zmienić położenie śruby, brak jakiejkolwiek wskazówki... To chyba największa wada. Wentylator o dziwo mi nie przeszkadzał w pracy :).
Poza tym szybko i sprawnie :).
-
Fiorenzato wypuściło wersję Evo GT z tytanowymi żarnami, "red burrs". Sprawdzaliście jaka jest retencja F64?
-
Wracając do tematu młynków... do jednej z sprawdzonych kawiarni/barów z racji naszego ulokowania byliśmy w stanie zajrzeć chyba ze 4 razy. Używali tam manualnego grzmota z dozownikiem. Podpatrywałem dziewczynę... dwa klaki - jak jej się nie podobała młynkowa dystrybucja, to otwierała wieczko i wsypywała przemiał ponownie do dozownika, potem znowu klak-klak. Powtarzała to kilka razy - do skutku. Taki sposób na walkę ze zbrylaniem. Używali właśnie nowego Fiorka... Co do samej powtarzalności dozy, to zaobserwowałem że bardziej należałoby się skupić na objętości niż wadze. Jasno-palone mieszanki są cięższe niż te upalone na ciemno. W zależności od stopnia upalenia mieszanki jestem mniej-więcej utrafić z wagą dozy. Przy okazji używając plastikowej miarki, którą dostałem z Silvią, zauważyłem że to właśnie są około 2 płaskie miarki. Niestety tylko klasyczny karuzelowy dozownik mierzy za pomocą objętości. Jak uprawia free-dosing, to zamiast wagi może używać kieliszka/sitka o specyficznej objętości zamiast wagi. Niestety nie po to kupuje się młynek z dozownikiem elektronicznym, żeby bawić się we free-dosing.
Ja z kolegą w 100% zgadzam się. :)
Wystarczy mieć 2 młynki . :hihihi:
Evo 64 i Astro 12 załatwi sprawę. :taktak:
-
Dziś miałem okazję pracować z tytułowym młynkiem. Nie rozumiem jednak skąd wzięła się jego popularność. Nie miałem żadnych kłopotów, kawy były świetne i słodkie, ale... Korzystałem tylko z trybu manualnego, czyli musiałem trzymać "łapkę" na "łapce" dotykowego panelu. Ten panel ma pewną bezwładność, szybsze są bezpośrednie, mechaniczne przyciski.
Są 4 tryby pracy młynka.Standard,Automatic,Preselecion,Direct.
Żeby mielić szybko , to trzeba wybrać odpowiedni tryb.
Ja używam standard.Czyli wolny.
Sposób regulacji stopnia mielenia jest dość ciężki, niestety stopniowy, trudno zmienić położenie śruby,
Trzeba dłuższej śruby z gwintem M5, lub wytoczyć wałek .Ja mam o dł.70 mm plus 10mm gwintu.
brak jakiejkolwiek wskazówki... To chyba największa wada.
To prawda.Skala oryginalna jest do bani. Dorobiłem skalę z taśmy odblaskowej samoprzylepnej. :) Jak poświecę latarką od razu dostaję po oczach. :lol2:
Warto to zrobić gdyż po czyszczeniu odczyty z skali pozostają nie zmienne względem grubości przemiału.
Jednym słowem, młynek jest dobry a po małym tuningu jest już bardzo dobry. :)
-
Mam mały i prosty młynek, za to z ekstremalnie precyzyjną i ciągłą regulacją... Do fiorka też bym się przyzwyczaił, gdybym go musiał codziennie oglądać ;).
-
Fiorek jest super bo ma kolorowy wyswietlacz. :lol2: Ma lepszy obraz niż z telewizora Rubin . :lol2:
Rubin potrafił puścić dym , ogień. :ogien: Fiorek nie. :) Ma chodzenie . :lol2:
-
Mam mały i prosty młynek, za to z ekstremalnie precyzyjną i ciągłą regulacją... Do fiorka też bym się przyzwyczaił, gdybym go musiał codziennie oglądać ;).
MSJ, MGuatemala czy RR55OD ? ;)
-
Mam mały i prosty młynek, za to z ekstremalnie precyzyjną i ciągłą regulacją...
Antonio nie wiem jaki masz młynek .Zdaję sobie sprawę ,że regulacja płynna bez bolca w koło ''zamachowe''będzie bardziej precyzyjna ,lecz trzeba mieć na uwadze rozmiar koła ''zamachowego'' :)
Ma ono 125 mm. Otwory na kole są co ok.3 mm. Moim zdaniem evo 64 ma precyzyjną regulację .Ona na prawdę w niczym nie ogranicza.Do tego jest czytelna . Jak zrobi się skalę. :lol2:
Trochę inaczej jest dla przykładu w Astro 12. {bardzo podobny młyn w budowie do Macap MX}Tam nasze koło ma srednicę 100 mm.Otwory na znacznie mniejszym okręgu są rozmieszczone po ok.3,5 mm.
Astro 12 do espresso wystarczy. Jak coś wiecej , to pozostaje nam jeszcze tuning. :lol2: