wiesz r.pytel, generalnie tak aaaale nie
Zacznę od dygresji, że z fascynacją czytam o sztuczkach i sposobach na wypicie kawy w minutę po wstaniu, przy czym docelowym ideałem jest lokaj z filiżanką stojący nad łóżkiem i czekający aż budzik wybrzmi

To nie że mi to przeszkadza, lokaj się mi też marzy

ale sam mam tak, ze jako kawę w tygodniu z rana, robię sobie w pracy kole 9-10

Nie czaję, czemu ludzie chcą koniecznie o 6-7 rano, no najpóźniej do śniadania pić kawę. Wiem wiem, to ja jestem dziwny i to nie raz już mi życie powiedziało, ale co tam. Przynajmniej w weekend też lubię zapijać jajko lurą z chemexa

A teraz czemu się zgadzam, no bo skoro komuś takie macze lachiato z pół lista mleka z bele-jakim exprezso z rana smakuje, tooooo super. Po co walczyć ze światem, skoro kawa ma nam sprawiać przyjemność?
No i o ile zgadzam się, a przynajmniej ja tak rozumiem, że w gruncie rzeczy utrzymywanie sporego ekspresu w domu, co wiąże się z wygrzewaniem i tutaj prywata - marnowaniem, energii dla jednego-dwóch szotów, jest zwyczajnie niedorzeczne... To rozumiem kolegów pasjonatów, którzy w tej niedorzeczności gonią za czymś wyjątkowym
i zakończę dygresją, czemu uważam 20zł miesięcznie na prąd za zwykłe marnotrawstwo, nawet przy zakupie sprzętu za 5-10 klocków? No raz, że taki zakup dla pojedynczych, domowych kaw to też jest marnotrawstwo, nie tyle pieniędzy, co zasobów świata

A dwa to gdy się zużywa miesięcznie ziarna za 30-50zł, to proporcje wydatków są solidnie zaburzone. Ale czy w tym jest coś złego?