Ok maszyneria wstępnie rozstawiona i pierwsze wrażenia na szybko...

mimo zmęczenia po wielogodzinnej jeździe do Polski nie mogłem sobie odpuścić paru prób.

od razu wymieniłem prysznic na IMS 200 i załadowałem sitko vst 15g do NPFa. Doza sztywno 15g. Trzy szoty do zlewu i młynek ustawiony idealnie. Temperatura na pidzie 93 stopnie. Kawa testowo taka jaką znam z zabawki delonghi czyli etiopia sidamo mocca. I teraz nie wiem czy ekspres za krótko wygrzany, chociaż dałem mu chyba z 40 minut, espresso wyglądem piękne, z npfa nie szły żadne boczne wytryski, brak kanałowania, ale w smaku kwas... może nie akumulatorowy ale wyraźnie kwas. Czyli wychodzi na to ze temperatura za niska. Z drugiej strony 93 stopnie to nie tak wcale mało. Flush ogrzewajacy grupę zrobiony 30 sekund przed strzałem. Nie mam już dzisiaj czasu na dalsze testy, jutro ciąg dalszy, z wyźszą temperaturą. Ciastko względnie ok, ale nie wypadło w całości tylko z lekkim błotkiem w środku.
wszystko pięknie tampowane WSPANIAŁYM tamperem od metiu, w modnym ostatnio kolorze lapis lazuli



Podsumowując. Ekspres kawał bestii, jakość espresso będzie boska, ale trzeba troszkę się dotrzeć
