Cześć, od kilku miesięcy próbowałem różnych sposobów parzenia kawy, od eksperymentowania z przemiałem, po różne temperatury, czasy parzenia, efekt był raczej podobny. Co mogę robić źle? Kawa wychodzi nijaka, nigdy nie czułem tych wszystkich czekolad, owoców itp. Które znajdują się na opakowaniach. Czy problem może być w wodzie? Używam żywca. Będąc szczerym, powoli tracę do tego cierpliwość, a kupowanie co chwile nowych rzeczy, bo może to, albo tamto, dołuje mnie jeszcze bardziej. Mała rozpiska tego, czym przyrządzam kawę:
-hario v60 plastikowy
-aeropress
-koneweka timemore
-wilfa svart wscg-2 (ten srebrny)
Drip to zazwyczaj temperatura to 90-93 stopnie, preinfuzja 30s/40g, potem zazwyczaj leje do 150, kilka razy zakręcę, i jak już prawie wszystko się przeleje, dolewam do 300. Wychodzi mi zazwyczaj poniżej 3 minut, nie pamiętam dokładnie, bo dawno nie robiłem dripa.
Aeropress mam od niedawna, do tej pory robiłem tylko metodę odwróconą na różne sposoby, mniej więcej wygląda to tak:
- woda 92/94 stopnie
- polewam sitko z dwoma filtrami oraz tłok
- wylewam wodę z tłoku, wsypuje od 15 do 20 gram kawy
- wlewam ~40g wody dla preinfuzji, następnie leje do 250 (często robiłem bez preinfuzji, jakiś szczególnych różnic nie odczułem)
- przeciskam, nie ważne czy szybko czy wolno.
Już miałem zbierać na komesia, ale nie wiem czy ma to większy sens, skoro nawet teraz nie potrafię wyciągnąć niczego z kawy. A póki co nie mam zamiaru wydawać 1000 zł. Na kolejny eksperyment.
* kawy jakie kupuje to zazwyczaj brazylie, etiopie. (przy brazyliach, czasem parzyłem w 85 stopniach)