Szukałem stalowych żaren do Vario Home w kilku sklepach, ale znalazłem je tylko w komplecie z modelem W

. W Primulatorze trzeba by się o nie zapytać.
Przy okazji dodam do opisu @Spinki 2, swoje wrażenia z użytkowania Vario Home. Młynek jest wyjątkowo „czysty”, jeżeli tak można to określić. Zmieli tyle, ile się do niego wrzuci, nic nie chomikuje we wnętrzu. Sprawia to między innymi usytuowanie kanału wylotowego poniżej żaren. To kapitalna cecha, zwłaszcza przy częstej zmianie ziarenek. Wtedy nie trzeba młynka czyścić pędzelkiem czy przedmuchiwać, bo jest ok. Dlatego można go polecać do alternatywnych metod parzenia kawy, kiedy grubość przemiału i rodzaj ziarenek, może się często zmieniać. Także jako drugi młynek na jakieś specyficzne, owocowe espresso.
Grubość przemiału może komuś nie odpowiadać. Mahlkönig Vario Home ma możliwość kalibracji żaren, czyli ustawienia odległości maksymalnego i minimalnego ich zbliżenia, czy też oddalenia. Opis zastąpi film pokazujący kalibrację. Co prawda Baratzy, ale w Mahlkönigu robi się to tak samo. Do kalibracji jest potrzebny 2 mm klucz imbusowy, w komplecie z młynkiem go nie było.
Specjalnie awaryjny Vario Home nie jest. Kiedy go kupowałem kilka lat temu, to na innym forum panowało powszechne przekonanie, że padnie w nim elektronika. Do tej pory z elektroniką nie było problemów, ale jakiś czas po gwarancji silnik zaczął nierównomiernie pracować, spadały obroty w czasie mielenia i zaczął się zacinać. Wysłałem młynek do Primulatora, gdzie wykonano „naprawę połączenia elektrycznego szczotki przy komutatorze wirnika oraz czyszczenie komutatora”. Serwisantowi zajęło to jedną godzinę, za którą słono zapłaciłem. Wygląda, że jakiś kawowy paproch/okruszek przedostał się przez uszczelnienie do komory silnika, trafił na szczotkę i stąd ten problem.