Też nie lubię fusów. W cuppingu jest nieco inaczej, bo kawę grubo trzeba zmielić, jak do dripu. Po 4 minutach bierzesz łyżkę, zanurzasz ją tak, by kożuch z powierzchni opadł na dno, możesz przy tym zniżyć nos do powierzchni i powąchać... Potem łyżką lub dwiema zbierasz pozostałe szumowiny i gotowe. Można ten napar przelać potem do czystego naczynia, by przerwać dalsze zaparzanie, ale dla jasno palonych kaw czas jest łaskawy, nawet po 10 minutach mogą nabrać lepszego wyrazu.