Nadałem tej kawie nazwę w języku Shakespeare'a.
Z wczorajszych i dzisiejszych cuppingów wynika to, co wiemy od dawna. Wszystko jest fajne i ciekawe. Jedynie małe i subiektywne odchyłki przychodzą na myśl...

Z Kostaryk wyróżnia się Sonora tak, jak z Etiopii wyróżnia się Rocko. Z Keniami jest jak zawsze odlot, bo zarówno Marimira, Gakuyuni i Makena są piękne. Marimira choć sklasyfikowana jako AB, ma bardzo duże ziarna, ale Gakuyuni jeszcze większe i bardziej porzeczkowe w aromacie. Makena zaś jest wyjątkiem na tle całej naszej kenijskiej plejady od naszego debiutu. Jej ziarna wyglądem i kolorem różnią się od reszty, choć należą do tych samych odmian SL28/34. Makena jest jaśniejsza, choć tak samo wypalona jak pozostałe, może jest mniej jednorodna, ale aromaty ma bardzo ciekawe, nieco jaśniejsze, a w smaku jest wyraźnie bardziej słodka.
O Tana Toraja i CoE z Kolumbii już nie będę powtarzał tego, co w niniejszym wątku zostało napisane. Do wprowadzenia na wirtualne półki zostały dwa proste, "zwykłe" single z Kolumbii i Gwatemali. Jutro pojawią się w dobrej cenie

. Wczoraj i dziś pracowaliśmy (głównie Ela, bo ja jestem murzyńskim królem) z małymi piecykami nad małymi ilościami. Motywem przewodnim była "geisha". Ale na razie nic z tych rzeczy w praktyce. W oparach miodu --tak można by te doświadczenia krótko określić.