Najgorsze zimowe dni mamy za sobą. Dziś już można było poczuć, że mamy coraz więcej słońca

. Nigdy nie uważałem, żeby kawa jakoś specjalnie nas uzależniała, jakoby była narkotykiem, i żeby z łatwością nie można było z niej zrezygnować. Ale ostatnio, codziennie w końcu coś mnie ciągnie do kawy, choć najchętniej dałbym sobie spokój i zajął się czymś innym. Zdaje się, że jednak kawa jest narkotykiem, albo że ja jestem na jakimś takim dziwacznym etapie uzależnienia

.
Żeby cokolwiek o kawie móc napisać, warto sobie przetestować ją w jakimś ciągu, szeregu innych kaw. Dzisiaj zatem był taki szereg 6 kaw: Rwanda Gicumbi, Indonezja Sumatra Kerinci Tiger Project Honey, jakaś nowa Brazylia, Ariadna, Roma, Blend Bez Brazylii. Szokujące jest to, jak bardzo różne są nasze oceny, w zależności od tego, co po czym się testuje, w zależności od kolejności testowania. Krótko to podsumowując: na pierwszy raz, fajna okazała się Brazylia, Roma i Ariadna, a pozostałe kawy różne mieszane wrażenia wywołały, zwłaszcza Indonezja. Potem po kolejnych powrotach po tych ciemniejszych kawach, ta sama Indonezja wydawała się urzekająca, a Rwanda i BBBlend nawet urokliwe

. I w drugą stronę z kolei, gorzkie aspekty i aromaty robust były odbierane negatywnie. Warto tak potrenować z własną percepcją, by uzmysłowić sobie, jakie to w sumie nieoczywiste i niebanalne

.