Autor Wątek: La Pavoni Buondi  (Przeczytany 19404 razy)

Offline Spinacz Mężczyzna

  • Administrator
  • Wiadomości: 4699
La Pavoni Buondi
« dnia: 25 Kwiecień 2013, 06:55:51 »
Kilka słów nt. zakupionego przeze mnie w 2008 r. ekspresu La Pavoni Buondi (prawie bliźniak Puccino). Dzisiaj już niestety go nie posiadam - zastąpiła go mocniejsza maszyna  :)

http://img6.imageshack.us/img6/2328/buondisshigh.jpg
La Pavoni Buondi


Opakowanie:
Zwykły karton z dodatkową wkładka w środku (też z kartonu). Na każdym z boków inny model ekspresu - czyżby oszczędności? Maszynka doskonale wypełnia przestrzeń opakowania, wpasowując się doskonale we wkładkę. Akcesoria w dodatkowym pudełeczku schowane pomiędzy grupą a tacką.

Pierwsze spojrzenie:
Wersja BDL to metalowa obudowa. No cóż, nie do końca. Fakt wszystko od grupy w górę to metal i chrom, niestety poniżej króluje plastik. Co mnie szczególnie zaskoczyło, to kratka ociekowa też. Do tego taka jakaś "mientka" tandetna. Fakt połączenie czarnego abs i chromu jest fajne, ale przy ekspresie, którego cena sklepowa to 1800 zł... można spodziewać się czegoś więcej. Gałka pary - również plastik. I przełączniki. A tak pięknie wyglądałyby metalowe prztyczki-elektryczki.
Kabel zasilający typowy - "komputerowy". Niestety nikt nie wpadł na pomysł żeby założyć łamana wtyczkę. Solidność wtyczki wymusza odsunięcie ekspresu od ściany na ok 10 cm i przy tej konstrukcji mniej być nie może..
Kolba - piękna, solidna, ciężka, mosiężna, chromowana, dobrze leży zarówno w dłoni jak i grupie. Pewne niedoskonałości odlewu (czyżby Polska to jednak II gatunkowy rynek) nie psują wrażenia solidności. Nie widzę żadnych "udoskonaleń", które wymagałyby demontażu.
Z denerwujących rzeczy - trochę zbyt mało miejsca pomiędzy kolba a tacką - "typowa" filiżanka może mieć problemy ze zmieszczeniem się. Oczywiście nie dotyczy to filiżanek do espresso.

Akcesoria:
Miarka - tragedia. Zwykły plastikowy gadget, do tego bardzo delikatny i dosyć wiotki. Na szczęście nie będę jej używał, bo już zdążyłem doprowadzić do jej pęknięcia.
Sitka - doskonałe. Gładkie, dobrze trzymają się kolby, żadnych zniekształceń, niedoróbek, dziwacznych przetłoczeń itp. Po prostu takie mają być. W standardzie sitko pojedyncze i podwójne. I dość, mimo że na opakowaniu jeszcze podsy... co sugeruje, że w środku też są. Ale zgodnie z tym co podaje producent na swojej stronie - to dodatkowa opcja. Szkoda.
Tamper - o dziwo fajny. Tamper co prawda z tworzywa, ale wykonany nieporównywalnie lepiej niż ta śmieszna spinka z gaggi. Gruby plastik, dobrze leży w ręce, wypukły! Ubija naprawdę przyzwoicie.
Końcówki spieniające - hmmm. Są dwie; jedna coś jak panarello tylko w 100% metalowa, druga to jakiś automat spieniający mleko. Ta pierwsza nie udało mi się spienić mleka - wyskoczyły nieprawdopodobnie wielkie bąble. Po zdjęciu nasadki "ułatwiającej spienianie" wszystko wróciło do normy i spienia doskonale, nawet w dzbanku DIY. Nie ma możliwości spieniania sama rurką - ma ona jedynie jakieś 1,5 - 2,0 cm długości i bez "przedłużki" nie sięgnie do powierzchni mleka. Automat - w sumie nie mam zdania. Przepuściłem przez niego mleko - spienił na poziomie typowej kawiarni, czyli troszkę zbyt twardo, z drugiej strony dla amatora fajna sprawa. Jest jakaś regulacja na tym ustrojstwie i być może można wyregulować je tak, by piana była zadowalająca. Ogółem im bardziej tradycyjne spienianie tym lepiej.

Podsumowując - niewielkie rozczarowanie. Za cenę w jakiej go kupiłem jest super, za cenę sklepową - można wymagać czegoś więcej.
To chyba tyle jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny. Nie będę dziś oceniał ekspresu od strony technicznej. Chcę sobie dać czas na poznanie maszyny. Myślę jednak, że o ile stronę wizualną oceniam na jakieś 7,5/10 to wnętrze.. będzie zdecydowanie lepsze. cdn...

CIĄG DALSZY...
Pierwsze strzały za mną.
Pierwszy
Ekspres rozgrzewał się ok. 40 minut. Kawa 100% arabica z Kostaryki wylądowała w nowej Democe (dzięki Voith), kilka sekund mielenia do kolby, ubijanie, podpięcie i... strzał. 25 ml w ok 32 sekundy. Crema słabiutka, poza tym wygląd OK. Smak... rzeczywiście wyjątkowy. Czyżby jakiś wyciek kwasy akumulatorowego? Na szczęście filiżanki wytrzymały. Nic to, będzie poprawka.
Drugi
Mądrzejszy o znaczne już doświadczenie z tym ekspresem (w końcu pierwsze koty za płoty) spuściłem trochę wody z grupy, namieloną kawę tylko musnąłem tamperem, podpięcie, strzał... Lepiej, zdecydowanie lepiej. Crema jakby grubsza (już jakieś 0,3 mm!) za to dalej nietrwała. Smak nieco mniej alternatywny i opłukanie kubeczków smakowych nie wymaga późniejszej interwencji lekarza. Czyli dalej do... zlewu.
Trzeci i kolejne
Kolejne kroki to drobniejsze mielenie, ważenie kawy i zabawy z tamperem. Pomiary wykazały 14g to pełne sitko podwójne po wyrównaniu paluchem. Po lekkim ucisku tamperem (wypukłym) przy ściankach ok 4-5 mm luzu. Generalnie drobniej i bardzo delikatnie z ubijaniem - a właściwie tylko muśniecie wystarcza. O dziwo żadnych problemów z kanałowaniem. Ostatecznie udało mi się dojść do czegoś, co nie ma wprawdzie żadnego wyraźnego smaku, ale za to nie pali w gardle ani goryczką ani też kwasem. O kilkumilimetrowej cremie na razie chyba muszę zapomnieć, bo kawa (arabica najpierw Kostaryka Tarrazu potem India Monsooned Malabar) palona ponad 3 tygodnie temu. Trzeba będzie pomyśleć o jakiejś mieszance.

Spienianie
Jak pisałem powyżej po pozbyciu się "ułatwiaczy" spienianie jest bardzo miłe. Bez większego wysiłku w byle dzbanku/kubku/filiżance/itp można dobrze spienić mleko. Wydaje mi się, że przy większych ilościach mleka (jakieś 0,5 l - bo ja lubię dużo mleka i mam spore filiżanki) pod koniec spieniania, brakuje nieco pary, traci na dynamice. Jednak wystarcza jej na tyle, by bez żadnych kombinacji z przerywaniem spieniania na czas uzupełnienia bojlera i dogrzania go, zrobić jogurt nawet z tak ogromnych ilości. A potem rysowanie (nieco utrudnione ze względu na kiepska cremę) zmutowanych jabłek i nadgryzionych serc wieprzowo-wołowych.

Kolejne podsumowanie
Ekspres szybko się rozgrzewa, nie jest kłopotliwy w obsłudze, zanotowałem niewielkie kapanie z grupy przy grzaniu pary (sporadycznie kropla). Kolba wygodna, wylewki nieco zbyt nisko do moich uniwersalnych filiżanek, co przeszkadza w ich podstawianiu. Temperatura stabilna przez cały czas ekstrakcji. Tacka do podgrzewania filiżanek stosunkowo duża, prostokątna, wejdzie sporo naczyń.. . tylko że podobnie jak w innych ekspresach tej klasy pasywna=praktycznie nieużyteczna. Spienianie wg mnie wzorcowe.

Generalnie z zakupu jestem bardzo zadowolony. Ekspres co prawda nie wyróżnia się na tle innych w jakiś szczególny sposób, ale mi się design bardzo podoba, wpasował się w kuchnię i jest bardzo wygodny. Wierzę, że logo firmy LaPavoni do czegoś zobowiązuje i przez długie lata będę się cieszył bezawaryjna pracą. Ekspres ma dziś 4 miesiące, oprócz drobnych uszkodzeń będących wynikiem nieostrożnego działania poprzedniego właściciela nie notuję żadnych awarii. Niestety cena 1800 jest w mojej ocenie zawyżona (chociaż promocyjna za wersję BD na poziomie 1300 zł jest akuratna). Za te pieniądze to można u Janusza kupić ekspres i młynek. Ale może jest w nim coś o czym jeszcze nie wiem, ale jak tylko to poznam, to z przyjemnością się z Wami podzielę.

MINĄŁ MIESIĄC...
Wybaczcie, że piszę w kolejnym poście, ale chciałem oddzielić wrażenia "na gorąco", od tych już nieco bardziej wyważonych.

Ekspres sprawuje się bez zarzutu. Nie kaprysi, nie obraża się, nie próbuje mnie uszczęśliwiać na siłę. Robi dokładnie to, do czego go zaprojektowano. Obsługiwanie go to czysta przyjemność. Plastikowe włączniki, na które tak poprzednio narzekałem (od strony wizualnej) okazują się być bardzo praktyczne, wygodne, nie są śliskie, ani miękkie, ani twarde, po prostu OK.
Spienianie, jak pisałem poprzednio, bez zarzutu.
Tak naprawdę jedyne do czego mogę się przyczepić to... nuda. Nuda, bo sprzęt działa doskonale.
Życzę wszystkim takiej "nudy"

 


Pokaż nieprzeczytane posty: Nowe / Wszystkie / Odpowiedzi