nie wiem jak w innych miastach, ale w barach Limerick przed podaniem spuszczają parę z ekspresu do szklanicy podgrzewając ją, dawka kawy, potem whiskey, lekko kręcą kielichem, cukier (kostka) brązowego - kolistymi ruchami potrafią to rozmieszać - wydawało się, że wszystko jest mocno ciepłe, parował kielich. Śmietanka, zapewne nie do podrobienia, shaker był grany, a na sam koniec koleś wlewał "ubitą" śmietankę z pomocą łyżeczki lub specjalnej szpatułki (dość szerokiej na jednym końcu). I cała magia w leciutkiej posypce zmielonej kawy (ale naprawdę drobina) - niesamowity zapach...
ps. zdjęcie nie jest moje, ale to tylko fragment - bez całej ekipy