Te same kawy, ten sam dzień palenia, 2600 kilometrów między palarniami i znaczne różnice w smaku.
V60-01:
- 16,2g
- 4,5 EK-43
- 30g preinfuzji przez 30 sekund
- koniec na 240 gramach i czasie 2:45
- TDS 1.36
J&N - przyjemna, karmelowa (coś w stylu Toffifee) z delikatnym posmakiem czerwonych owoców, dla mnie takich działkowych jak porzeczka, malina.
Ciekawy smak jak na Etiopię, bo spodziewałem się uderzenia owoców w smaku, a tutaj smak, który raczej powinna zaserwować Gwatemala albo Kolumbia. Aromat mocno malinowy, ale z nutką... spalenizny? Trudno to konkretnie nazwać, ale to tak jakby trzymać koszyczek malin na kolanach przy ognisku i wietrze w naszą stronę
Ocena: dobra, przyzwoita kawa. Gdybym zamówił w kawiarni to nie żałowałbym, ale na drugi raz wybrałbym coś innego. Cena €10.
Bailies - Aromat to uderzenie czystych malin i truskawek. Zapach jak na pace w małym wanie razem z setkami koszyczków świeżo zerwanych truskawek (ach, wspomnienia z czasów kiedy w ten sposób dorabiało się w wakacje).
Smak: obłęd. Truskawki, truskawki, truskawki! Gdzieś tam na końcu w aftertaste, można rzeczywiście wyczuć karmel, ale taki miły jak polewa lodów w najpopularniejszym fast-foodzie na świecie. Świetna, słodko-kwaśna kawa, która zawładnęła mną totalnie.
Ocena: na pewno top5 kaw, które próbowałem. Gdybym dostał taką w kawiarni, z przyjemnością zabrałbym kartę stałego klienta Cena £9.