tym razem się nie odpowietrza. nabijał ciśnienie pomimo nieszczelności(choć manometr zasuwał w oczach w zakresie 1-1,3b, pewnie właśnie przez te mikro dziury), ale w pewnym momencie się zorientowałem, że wszystko pięknie, tylko zapomniałem zapiąć kolbę, żeby się nagrzała... no i się zaczęło. zapiąłem kolbę i po chwili ciśnienie zaczęło spadać. leciało w dół, stwierdziłem - ok, chwila przerwy, może termostat wyłączył grzałkę. wystygło, dokręciłem tam gdzie uciekało powietrze, włączam znowu... i się nie odpowietrza. minęło kilkanaście minut, wszystko się grzeje, a z zaworu antydepresyjnego leci minimalnie para. zacięty nie jest, bo jak się uda złapać grzybek to można go podnieść, ale spada od razu w dół. ciśnienia oczywiście brak, wszystko się grzeje. o co tu chodzi? to jest normalne zjawisko i w końcu udało się doprowadzić do ładu czy może gdzieś jest problem? czekam teraz aż wystygnie, żeby spróbować upuścić trochę wody z bojlera i napełnić go na nowo - bo może w tym problem, ale jeśli to nie wypali to nie mam pomysłu co robić dalej. zostawiać tego bez opieki za bardzo nie chcę, bo nie wiem jak jest teraz ustawiony presostat, a znowu stać nad tym i patrzeć trochę ciężko... any idea? póki co mam dwa pomysły
-mega napowietrzona woda
-za dużo wody
to coś z tego czy szukać gdzie indziej? najbardziej męczy mnie to, że się wszystko popieprzyło w momencie zapięcia kolby...