Pewnie będą różne opinie, ale ja zdecydowanie wolę ice-dripa od cold brew. Żadko robię teraz coldbrew, w tym roku chyba jeszcze ani razu, za to przelewanie dripa do lodu stało się dla mnie podstawową metodą zimnej kawy.
Polecam rozważania Hoffmana nad tym, czyli ok 1/3 wody w lodzie, drobniejsze mielenie i dłuuuga preinfuzji.
Tak zrobiona kawa ma więcej smaku, jest bliższa "normalnej", przynajmniej zachowuje charakter danych ziaren. Mam takie spostrzeżenie, że cold brew większy efekt wow wywołuje u pijących ciemne palenia czy wręcz palenia marketowe. Będąc przyzwyczajonym do kaw owocowych czy kwiatowych, w cold brew ciągle mi czegoś brakuje, nie mówie że jest złe i napewno znowu coś zaleję albo puck-puckiem przeleję ale spośród tych dwóch podejść wybieram ice-dripa