W temacie nie na temat pisałem już, że na szczęście nie muszę, a zatem nie robię nic takiego. Nawet timera nie mam. Gdybym jednak miał tak robić, to domyślam się, że nieprzelany filtr zrobi tu mniejszą szkodę niż powolna preinfuzja przez kilka godzin.
Poza tym zastanówmy się, jeśli ktoś wstaje rano na tyle wcześniej aby zdążyć się ubrać, zęby umyć, ba, może nawet coś zjeść, to jeśli po wstaniu odpali młynek z nasypaną tam porcją kawy (1s.), przeleje wodą z kranu filtr (4s.) i wrzuci tę kawę w filtr (4s.), to zanim wykona powyższe czynności kawa będzie gotowa.