Wczoraj kilku gościom pensjonatu, w którym się zatrzymaliśmy, "podałem pod nos": trochę rozpuszczalnej i trochę zmielonej Kenii Gakuyuni AA. Jak myślicie, jakie były wyniki tego testu? Wszyscy stwierdzili, że rozpuszczalna "śmierdzi", a w Kenii odkryli aromaty porzeczek. I o dziwo, nikt nie skrytykował naszej Kenii, gdy ją już zaparzyłem, nikt nie wspomniał, że jest kwaśna i że kwas przeszkadza mu w percepcji. Rozmowa na temat kawy była sympatyczna, był to pierwszy kontakt naszych znajomych z kawą tego rodzaju.
Zaparzyłem 30g w 500ml wody, w warunkach domowych, w plastikowym V60.2, korzystając z młynka Quito, wagi i czajnika Hario. Równie dobrze mógłby to być FP, bo codziennie robiliśmy sobie testy naszych kaw najprostszą metodą cuppingu.
Szkoda czasu na mielone i rozpuszczalne kawy od znanych wszędzie producentów... Z byle czego nie da się zaparzyć nic dobrego.