Mała schizofrenia, to tu, to tam. Sprawa z zakupem tegoż młynka zaczęła się na CP, dlatego głupio byłoby publikować wnioski tu, z drugiej strony chciałbym się i tu przyczynić, i tu porozmawiać na temat, stąd duplikat. Mam nadzieje, że wybaczycie schizofrenikowi.

Napisałem elaborat, którego nikt pewnie nie przeczyta, dlatego dla leniwych napiszę na wstępie (dla tych, którym się czytać nie będzie chciało, a być może złe wnioski wyciągną na podstawie zdjęć):
Młynek radzi sobie tylko kapkę słabiej niż Hario Slim. 
A teraz od początku, dla wytrwałych:
Ponieważ od dawna szukam i sprawdzam różne tanie rozwiązania kawowe, dałem się skusić na taki oto młynek i sprawdzić co i jak:

Pomyślałem, że jeżeli do kawy się nie nada, to przynajmniej będzie się bronił wyglądem i mielił goździki.

Od razu po rozpakowaniu młynka wziąłem się za rozkręcanie. Pierwsze wrażenia nie były zbyt pozytywne. Pomimo ogólnej estetyki, młynek poskładany jest najprostszymi sposobami, zdarzają się produkcyjne niedoróbki (zadra na górnej, czarnej blaszce), rozwiązania techniczne nie błyszczą geniuszem inżynierii kwantowej (zamykanie od góry pracuje na wkręcie, który jest tu i zawiasem jednocześnie, w części ceramicznej po prostu dziura -- żadnego leja* prowadzącego kawę do żaren, co przy kwadratowej konstrukcji zbyt sprytne nie jest).
*Oczywiście, skoro już rozkręciłem, zamontowałem sobie tam przycięty odpowiednio lejek, teraz kawa leci prosto do żaren.
Żarna, które miały być stalowe, na moje oko stalowe nie są, najprawdopodobniej jest to staliwo, ale że znam się na tym słabo, to nic za ten pogląd sobie obciąć nie dam.

W każdym razie, już na pierwszy rzut oka widać, że są odlewane i obróbki skrawaniem nie widziały nigdy. Do tego były mocno brudne, w rowkach między
nożami zalegała patyna? kurz? smar? nie wiem co to było, ale zeszło po potraktowaniu ich szczotką (co upiększyło moje palce na grafitowo, a szczotka specjalnie ostra nie była -- stąd myśl, że to staliwo).
Prezentują się tak:




Trzonek, na którym wszystko to chodzi, spawany, a na spawie krzywy:

Udało się go nieco naprostować paroma stuknięciami młotkiem.
Oczywiście od dołu stabilizacji żaren nie ma, ale to już wiedziałem przed zakupem. Da się to dorobić, tylko nie wiem czy jest sens, biorąc pod uwagę
ostrość żaren.
Ogółem, zgodnie z wartością młynka, zachwytów nie ma. Chyba zbyt mocno chciałem uwierzyć w ten zakup, dlatego nieco byłem zdegustowany po bliższym przyjrzeniu się wnętrznościom.
Niemniej, pomyślałem, że porównam jakość przemiału z Hario Slimem i raz na zawsze zamknę dyskusje na temat tanich ręcznych młynków.
Do testów przemiału za każdym razem używałem 5 g tej samej kawy, palonej raczej z myślą o espresso, ale nie była to włoska spalenizna. Każdą partię przesypywałem przez sitko i to co na sitku zostało wysypywałem powyżej. Niestety sitko miało spore oczka, więc nie można powiedzieć, że odsiewałem tylko pył, ale jakiś pogląd to daje.
Pierwszy mielił mój nowy nabytek, żarna skręciłem do zera i rozkręciłem tyle aby dało się kręcić, i tak powstał przemiał oznaczony 1, potem rozkręciłem nieco i tak powstał przemiał 2.

Potem poczyniłem jeszcze dwie próby, rozkręcając żarna dalej i dalej, aż do kompletnego żwiru:

Następnie starałem się zrobić podobne mielenia w znanym mi nie od dziś, ale modyfikowanym przeze mnie (modyfikacje opisałem tu:
LINK) Hario Slimie.
1a to, podobnie jak w pierwszym przypadku, żarna skręcone na zero i odkręcone tylko tyle aby się dało kręcić. Jest to pył absolutny, który po naciśnięciu palcem ugniata się. Jest jedno
ale, nie dałem rady zmielić w ten sposób 5 g kawy, to co widać mieliłem ponad 15 minut, żarna były już mocno rozgrzane, a kawa zapchała
noże i przestało lecieć cokolwiek. Rozkręciłem jeszcze żarna na tyle aby zaczęło się mielenie na powrót i tak domieliłem resztę co dało 2a:

Z tego co pamiętam to były to okolice 4, 5 kliknięć od zera, na takim przemiale zapchałem kiedyś domowy ekspres ciśnieniowy -- znaczy nic nie leciało.

Przy 3a i 4a starałem się dobrać przemiały podobne odpowiednio do 3 i 4 z pierwszego testu:

3a to bodaj okolice 10 kliknięć od zera.
Wnioski? No właśnie, wnioski:
Jak widać odsianych drobin względem tego co wysypane powyżej jest moc w przypadku obu młynków! Mnie nasuwa się jeden poważny wniosek po tym porównaniu.
Porównanie to, moim zdaniem pokazuje głównie to, że jakość przemiału z obu tych młynków jest na niskim poziomie. A przecież Hario Slim (i inne podobne mu młynki) jest powszechnie chwalony i polecany, a przecież tanie ręczne młynki z żarnami żeliwnymi czy takimi jak tu, są wyśmiewane. Moim zdaniem różnica w jakości przemiału jest o wiele mniejsza niż można by sądzić po opiniach. Oczywiście, Hario ma swoje zalety: jest mały, poręczny, łatwiej się go używa, lepiej się go trzyma, jest lżejszy, turystyczny, łatwiej go umyć, łatwiej rozkręcić, przestawianie przemiału jest bardziej jednoznaczne itp. Ale czy te zalety są warte ceny?
No i najważniejsze, parzenie kawy.
Nawet tak słabym młynkiem da się kawę zmielić i zaparzyć, jeśli tylko nie będzie to ekspres ciśnieniowy, jeśli nie mamy oczekiwań godnych mistrzostw świata, to taka kawa będzie smaczna (jeśli tylko użyjemy smacznej kawy) czy to z dripa, czy z aeropressa, czy z ekspresu przelewowego, czy z phina, czy ze szklanki, czy jak kto woli. Czy z lepszym młynkiem byłaby smaczniejsza w tej samej metodzie parzenia, to inna kwestia, ale będzie smaczniejsza niż w przeciętnej kawiarni na mieście.
Pozostaje zatem pytanie: czy lepiej mieć słabej jakości młynek za małe pieniądze, czy nie mieć młynka wcale? Stawiam takie pytanie, bo ci których stać na droższe młynki i tak sobie je kupią.
PS
No i nieznana mi kwestia zdrowotna, czy takie żarna się ścierają? Bo jeśli tak, to będziem to pili. Hm...

Może przy grubym przemiale się nie ma o co martwić?