Trochę to trwało, ale w końcu się udało pokonać przeciwności losu (lenia znaczy

). Rozkręciłem, wyczyściłem, skręciłem i poużywałem mój serbski, turecki młynek.
Biorąc pod uwagę cenę, prostotę konstrukcji i użyte materiały (nie wiem czy to się da zniszczyć przy normalnym użytkowaniu), to jest to moim zdaniem wielkie ŁAŁ!
Żarna na pierwszy rzut oka nie wydają się być godnymi zaufania, precyzja wykonania daleka jest od perfekcji.

Widok z góry.

Widok z dołu, klin (na zdjęciu śrubka wkręcona jest od drugiej strony niż ma to miejsce po skręceniu) i śrubka regulująca grubość przemiału.

Stożek żarna.

Proporcje i wysokości.

Po skręceniu.
Mój egzemplarz jest stosunkowo mały. Mieści maksymalnie 15g kawy. Podstawa stożka żaren ma ~27mm. Malutka jest też korbka, co utrudnia szybkie mielenie, ciężko złapać w palce.
Na ostatnim zdjęciu widać jak głęboko wchodzą w siebie żarna. Jest to jednocześnie pole manewru grubości przemiału.
Na trzonku widać miejsca otarć
stabilizacji, ale stabilizacja jest tylko taka se -- w końcu te młynki najczęściej pracują na pełnym skręceniu.
Mnie oczywiście najbardziej zainteresował gruby przemiał i jestem pod wrażeniem. Oczywiście pył jest, ale całą reszta (po odsianiu) jest niezwykle równo pocięta. Właśnie tak, pocięta, podczas mielenia słychać przyjemny chrobot cięć, a nie miażdżenie i pękanie ziarenek.
Do wad zaliczę również metaliczny aromat dłoni po mieleniu

Myślę, że z powodzeniem może konkurować z dalekowschodnimi ręczniakami. Komfort mielenia trochę na minus, jakość zdaje się na plus, cena i trwałość konstrukcji również na plus.