Odświeżę nieco mój wątek.
W końcu, po wielu perypetiach związanych z nieudaną próbą zakupu pewnego modelu ekspresu, przyszedł czas na zmianę decyzji i zakup czegoś innego. Finalnie wyszło takie coś:
1. młynek: Quamar Q50E
2. ekspres: Rocket Cellini V3 PID (dziękuję Roger za ogarnięcie tematu).
Wczoraj wszystko stanęło w kuchni

Póki co zużyłem ponad 0,5kg kawy, 3L mleka i ... wszystko na filmach wygląda tak łatwo i pięknie, ale rzeczywistość okazała się bardzo brutalna - espresso tragedia, a o spienianiu mleka to nawet nie chce myśleć, bo tutaj niby prosta rzecz okazuje się póki co murem grubości rodem ze ścian schronów II wojny światowej.
Czy to musi być takie trudne?
