A ja bym poszedł zupełnie inną drogą. Kupowanie ekspresu jednogrupowego totalnie się nie opłaca, bo różnica w cenie w stosunku do dwugrupowego jest niewielka. Tak naprawdę potrzebujesz solidnej entry level maszyny, a do tego nie są potrzebne wielkie marki. Ekspresy gastronomiczne dzielą się głównie na te autorskie i te z "montowni". Często jest też tak, że duży producent ma oba typy maszyn w portfolio. Ekspresami z montowni nazywam takie, gdzie fabryka kupuje grupy, bojler i zawory pary/gorącej wody, a następnie zamyka to w jakiejś swojej obudowie. Bywa też i tak, że jakiś duży sprzedawca sprzętu gastro kupuje gotowe maszyny i daje tylko swoje logo, z tego słynie choćby Hendi. Zatem jeśli chodzi o ekspres to rzuć okiem na:
1)
https://eva-tec.pl/red-fox/61912-ekspres-do-kawy-kolbowy-2-grupy-z-wy%C5%9Bwietlaczem-ec-2pbd-red-fox.html To rebadged Expobar New Elegance, czyli można powiedzieć, że uznany producent. Owszem, brzydki jak noc, ale solidny i trwały HX.
2)
https://www.gastrro.pl/verona-julia-ekspres-do-kawy-kolbowy-2-grupowy-automatyczny-207581.htmlTo na pewno też jakiś klon, ale nie wiem dokładnie jakiej maszyny.
Kupując którąś z tych maszyn unikniesz sytuacji, że nagle zabraknie Ci mocy przerobowych, a konstrukcje typu HX nadal świetnie dają radę. Natomiast przesiadka na coś bardziej profesjonalnego jest zawsze opcją na przyszłość. Części są bardzo uniwersalne i jeśli będziesz dbać o odpowiednią wodę, to minie kilka lat zanim jakaś rurka, występująca konkretnie w danym modelu, będzie wymagała wymiany, a i to nie są sytuacje bez wyjścia.
Co do młynka to rzuć okiem na:
https://www.gastropuls.pl/mlynki-do-kawy/mlynek-do-kawy-verona-z-wyswietlaczem-hendi-207451Rebadged Fiorenzato F64E, czyli naprawdę wół roboczy ze świetnym dostępem do części.
Masz zatem do wyboru podstawowy ekspres 1GR, ale "dużego gracza", albo coś mniej znanego, ale które obsłuży pielgrzymkę na Jasną Górę, przy odpowiednim bariście. Dodatkowym argumentem, chociaż zdecydowanie potępiam takie korzystanie z maszyny, jest duży bojler. W cukierni zawsze się przydaje "wrzątek na zawołanie", choćby żeby nóż do ciasta przelać. Ideały ideałami, a codzienność w gastro wygląda zupełnie inaczej.