Ja stosuję dokładnie ten sam zabieg u siebie, co prawda mam inny ekspres i bojler zamiast termobloku, ale raczej niewiele to zmienia. Bardzo się z tym profilowaniem polubiłem, ponieważ potrafi uratować shota, przy nieperfekcyjnym mieleniu. Jeśli widzę, że pierwsze krople pojawiają się trochę za wolno, to odkręcam maksymalnie parę, dzięki czemu mam preinfuzję i wzrasta potem przepływ przez mielonkę po zakreceniu zaworu. Jeśli widzę, że espresso leci za szybko, to stopniowo zaczynam odkręcać parę, co daje trochę efekt shota z dźwigni i spowalnia ekstrakcję.
Oczywiście bardzo przydaje się NPF, żeby można było szybko reagować, tym bardziej, że nie mam manometru i mogę polegać jedynie na własnym oku, wadze i stoperze.
Jedyny minus to wtedy kiedy odkręcamy to marnujemy trochę wody bo ona leci przez rurkę do zbiornika ściekowego. Chyba że są jeszcze jakieś minusy?
To pewnie będzie zależało od ekspresu i jego stabilności temperaturowej, ale jeśli wylewamy dodatkową wodę przez dyszę, to znaczy, że więcej zimnej wody napływa do bojlera/termobloku, która niekoniecznie zdąży się nagrzać.
Czy ma to realny wpływ na smak? Może, ale skoro całościowo espresso wychodzi mi lepsze, to myślę, że nie ma się czym przejmować