Co nie zmienia faktu, że podejście "będę gwarantem tylko dlatego, że przepisy mnie zobowiązują i ani dnia dłużej, a potem radź sobie sam" jest mega słabe.
Z jednej strony niby lipne podejście

a drugiej patrząc na "jednorazowe" sprzęty trudno ich nie zrozumieć

Np. tu, młynek za ~1.5k, padł panel, można pewnie naprawić za ~250 nowy panel, ~150 praca serwisanta (tak optymistycznie, razem z opłatami typu ZUS...) + dwie przesyłki ~50, co daje ~450 (~30% wartości nowego), + firma musi dać gwarancję na tą naprawę, czyli potencjalnie będzie się "bujać" przez kolejne 2 lata z sypiącym się już ze starości sprzętem...