Cześć
Jakiś czas temu moja Gadzinka zaczęła zachowywać się w dosyć dziwny sposób - wyraźnie przedłużył się czas na pojawienie się pierwszych kropel w trakcie parzenia espresso. Gdy kawa się w końcu pojawia najpierw pojawiają się pojedyncze krople aż w końcu ekstrakcja zaczyna mocno przyspieszać. Crema wydaje się prawidłowa, często mam cętki na niej, ale espresso wychodzi zazwyczaj lekko kwaskowate w ten nieprzyjemny sposób.
Co ciekawe zmniejszenie lub zwiększenie grubości przemiału w bardzo małym stopniu wpływa na długość samej ekstrakcji, a jedynie zwiększa czas oczekiwania na pierwsze krople
Przykładowo (17,5g w sitku, uzysk 35g):
1. Pierwsze ustawienie młynka - pierwsze krople po 12s, całkowity czas 33s
2. Drobniejsze mielenie - pierwsze krople 17s, całkowity czas 40s
3. Grubsze mielenie - pierwsze krople po 6s, całkowity czas 23s
Jeśli zmielę grubo na gruz, to shocik będzie w 10s.
-Kawa palona od 2 do 8 tygodni wcześniej z różnych znanych palarni
-3 różne przetestowane młynki
-3 różne przetestowane sitka (oryginalne, IMS i E&B)
-używane wdt przed tampowaniem
-ilość kawy sprawdzona testem monety
-sprawdzałem zarówno sprężynkę 9 bar, jak i oryginalną 15 bar
-ekspres odkamieniony
-już po ok. 3-4s z OPV zaczyna z powrotem wracać woda do zbiornika
-przy pustym sitku przepływ wody na poziomie ok. 9-10ml/s czyli w porządku
-rozebrałem już dwukrotnie cały ekspres na najmniejsze kawałki zaczynając od wężyka łączącego opv z bojlerem aż do grupy sprawdzając czy coś gdzieś nie jest lekko przytkane (nie było)
Miał może ktoś podobny problem?
Prawdopodobnie oddam Gadzinkę na przegląd, ale dalej liczę, że będę w stanie samemu ją uleczyć.