No i pierwsze testy, oczywiście porównawcze - za mną.
Filtr robi wrażenie - o strukturze, mikroporowatości niczym jakiś kamień wulkaniczny.
Woda cieknie z niego wąskim strumyczkiem, napar kapie podobnie jak w phinie - ciekaw jestem czy ten parametr będzie stały niezależnie od ilości zrobionych kaw - producent poleca raz na jakiś czas przepalić filtr.
Test porównawczy przy 11g odsianego przemiału i ok. 130ml:
Hario v60 biały - łączny czas parzenia 1:40
Kyuemon - 2:50
Test porównawczy przy 15g nieodsianego przemiału i ok. 170ml:
Hario v60 - 2:40
Kyuemon - 4:20
Phin - 7:00
W smaku - mimo dość długiego parzenia - napar okazał się najbardziej łagodny i zbalansowany, mocno herbaciany w charakterze, wizualnie ciemniejszy od hario, ale przejrzystszy i czystszy. Słodszy, bez goryczki. Hario wydał mi się agresywny i mocno kwaskowaty, a przy tym jakby bardziej "mineralny", w obu testach przy v60poczułem posmak Zubra - o tyle ciekawe, że używam wody Tesco Value z ujęcia w Borze nr 2 (muszę potestować inne), która wydawała mi się "czystą" wodą, ale zdjęcie z góry pokazuje, że porcelankowy filtr - niczym węglowy - odsiał co nieco z samej wody (! - cholera, może to szklanki niedomyte?

). Phin wyszedł najbogatszy, najcięższy i - na mój ówczesny humor i niewyspanie, jak również na trochę zwietrzałą już Kenię z Kaffy - najsmaczniejszy

Ciekaw jestem jak wypada w porównaniu z filtrami Kality, jeszcze sprawdzę.
Tak czy inaczej i tak wolę aeropress.





