Próbowałem w cuppingu tych kaw z decaf project w dwóch podejściach. Nie oglądałęm jeszcze żadnych nagrań, ani nie czytałem opisów innych osób. Więc piszę tak zupełnie z moich doświadczeń z tymi kawami, które zamówiłem z palarni Les Revelations specjalizującej się w decafach. Nie wiem czy innym palarnio wyszły podobnie.
Jest to ciekawe doświadczenie. Fajnie, że zakodowane były kolorami, można bez problemu było próbować na ślepo. Dwie dla mnie były oczywistymi decafami. Jedna była z samymi praktycznie aromatami piekarniczymi i bardzo wodnista. Druga trochę jak herbatka z rumianku niż kawa. Obu jakby czegoś brakowało. Między dwiema pozostałymi wahałem się, ale w końcu skłaniałem się ku tej, która stygnąc miała bardziej wyczuwalną goryczkę, choć pewien nie byłem, bo razem z drugą były wyraziste w smaku i dość złożone.
Najmniej atrakcyjna aromatycznie była dla mnie kawa z obróbki CO2. Wodnista, z samymi piekarniczymi aromatami, niską słodyczą i wyczuwalną goryczką.
Druga od końca z obróbki swiss water miała już jakieś aromaty jabłkowo, cytrynowo-ziołowe, mniej goryczki i więcej słodyczy (nieco mdłej) i kwasowości niż wersja CO2.
Najlepiej wypadła z bezkofeinowych Ethyl Acetate, czy też Sugarcane. Była dość żywa, posiadała lepszy balans, bardziej w charakterze zbliżona do kofeinowej kawy. W aromatach wiśnie, jabłka, winogrona,śliwki wędzone. Lepkością zbliżona do zwykłej.
W kofeinowej wyczuwałem aromaty: Suszu owocowego, śliwki, cytrusów, wiśni, lekko też jakby zahaczała o taki kenijski pomidor i coś lekko ziołowego. Najwyrazistsza kwasowość, gorycz oraz lepkość. Gorycz nie byłą przeszkadzająca, tylko w porównaniu z bezkofeinowymi kontrastująca.
EDIT: Ciekawe jest to że Ethyl Acetate miało najciemniejsze ziarna.