Ja tą kawę nazywam kawą dla szkół jogi - Tri Hita Karana to filozofia opisująca równowagę i relację między człowiekiem a naturą/środowiskiem, innymi ludźmi, bogami. Nie będę się w to zagłębiał bo to nie to forum. Opiszę więc ziarenka. Palone są zdecydowanie, ciemno jak na moje oko, ale nie jest to włoski węgiel, czy francuski tost

Jak zwykle w kawach z palarni Gorana ziarenka są pierwszej klasy, ładne, równe, całe bez defektów. Paczka po otwarciu nie zachwyca niczym specjalnym, zwykły aromat kawy. Przygotowałem ją jako espresso. porcja około 18-20g daje bardzo ciekawy rezultat w filiżance. Kawa ma przynajmniej dwa oblicza, jest klasycznie czekoladowa, z domieszką jakby pikantnych/ostrych przypraw, albo łagodniejsza ale z wyczuwalnymi wiśniami. Te dwa oblicza to różne temperatury. W wyższej temperaturze (94-95C) pojawia się tygrysek i smaki orientu, a w niższej (91C) jest spokojniej, z lekkimi kwaskami. W obu postaciach bardzo dobra, co udało mi się potwierdzić u kilku osób które miały okazję kosztować tej kawy u mnie w domu.
Świetnie komponuje się z mlekiem. Crema jest trwała i ułatwia malowanie, a smak cappucino przypomina czekoladę, ale nie taką mleczną tylko bardziej wytrawną - 45-50% kakao.
Próbowałem jej też w dripie ale jakoś mi nie podeszła - coś schrzaniłem i było za dużo goryczy w posmaku. No i to jednak ciut za ciemne palenie jak na przelewy więc można powiedzieć że sam się prosiłem.
Podsumowując - zdecydowanie warta spróbowania, ja lubię jej wysokotemperaturową odmianę. Moja żona woli wersję "chłodniejszą".