Wielu po tym filmie "miało wątpliwości", więc nagrał drugi film.
Myślę, że model Umikota, czy któryś miał krzywe igły, czy proste, czy obracano szybko, czy wolno - nie były to rzeczy aż tak istotne. Szczerze mówiąc większą wartość z tego filmu, niż to, że mamy jakieś dziesiąte części procenta ekstrakcji lepiej, jest to, że być może ktoś się zastanowi nad sensem wydawania absurdalnych pieniędzy wynikających z marketingowo ukierunkowanych emocji. Jest tu trochę podobieństwo do runku audiofilskiego. I pewnie, niech każdy wydaje swoją kasę jak chce, jednak odrobina świadomości zawsze jest cenna.