Marzenia i rzeczywistość. Przez ostatnie dwa lata moje marzenia ewoluowały pod wpływem przeczytanej wiedzy z jednej strony i kolejno kupowanych urządzeń z drugiej. Na początku wiedziałem, że chcę taką maszynę, która robi "prawdziwe espresso" - takie jak w kawiarni. Nie jakieś coś, wszystko mające, super hiper z Media Markt. Piłem kawę z takich automatów w kilku biurach jako pracownik czy jako gość i zawsze daleko jej było do espresso z prawdziwego zdarzenia.
Dwa lata temu moja wiedza nt maszyn do robienia espresso była bardzo powierzchowna. Właściwie to na pewno wiedziałem tylko, że "espresso" z włoskiego znaczy "pod ciśnieniem". Nawet myślałem, że w kawiarce Bialetti też powstaje espresso. 😁 Wszakże kawa wylewa się z niej pod ciśnieniem. 😁
Takie jak w kawiarni. Wiedziałem jak smakuje. Ale nie miałem zielonego pojęcia jak się je robi i czym je robić najlepiej. Jak zapewne większość z Was, nie mając zbyt wiele wiedzy zadawałem sobie pytanie:
Co i za ile kupić żeby zadowolić "wewnętrznego smakosza"?
Na początku wybór padł na La Pavoni, bo przeczytałem, że to jest w najczystszej formie maszyna do espresso - dźwigniowa, no i to jest protoplasta kawiarnianych ekspresów. Ostatecznie jednak kupiłem Cafelat Robot - ta sama zasada działania - dźwignia, a cena o połowę niższa. Szybko jednak uznałem, że oddzielne grzanie wody, potem nalewanie jej do portafiltra do każdego espresso, pilnowanie temperatury, pilnowanie ciśnienia podczas ręcznego wyciskania espresso - to wszystko nie dla mnie.
Wtedy moją uwagę przykuł 9Barista - małe, sprytne urządzenie wielkością i kształtem przypominające kawiarkę. Tak jak kawiarkę stawiamy go na kuchence gazowej, elektrycznej lub indukcyjnej. Jednak inaczej niż kawiarka jest tak skonstruowany, że po paru minutach podgrzewania wytwarza ciśnienie 9 bar, doprowadza temperaturę wody do 93°C i następnie w ciągu 30 sekund wyciska ok 35 ml najprawdziwszego espresso.
W sumie to bardzo zmyślne urządzenie i bajecznie proste w obsłudze. Wystarczy tylko napełnić je wodą i zmieloną kawą i postawić na kuchence, a reszta "robi się sama" - ciśnienie, temperatura, czas ekstrakcji i ilość uzyskanego espresso - wszystko to "robi się samo".
Po zakończeniu ekstrakcji lub przed kolejnym użyciem maszynkę trzeba rozłożyć, wyrzucić fusy i przepłukać. Proste czynności. Bardzo łatwa w utrzymaniu czystości. Byłem z niej bardzo zadowolony, ale...
....
Ale po roku kupiłem La Marzocco Linea Micra. Ale to temat na - być może - następny wpis.