Czas pochylić się na tą kawą i przenieść tutaj dyskusję w wątku o tej kawie ale palonej przez Javę. Kawę z palarni W&A otrzymałem w drodze podarku od kolegi @KiT. Kawę otrzymałem pod rygorem napisania recenzji i groźbą rzucenia klątwy wszelakiej "14 cytryn"

Zatem do dzieła. Kawa pakowana po 250g, umieszczona w woreczku jutowym, z doczepioną karteczką o nazwie, stopniu wypalenie - City Roast, jak dla mnie dość ciemno, choć do Włoch daleko. Pierwsza myśl - jak kupię kilka kaw pomylę te karteczki i nie będę wiedział co jest co. No ale może w środku tez kawa jest opisana. W woreczku znajduje się woreczek foliowy z ziarnami, niestety bez informacji o tym co to za ziarno. Sam woreczek jest niestety z cienkiej folii, nie ma zaworka, a do tego worek jutowy kaleczy folię i ziarna mają dostęp do powietrza ze świata zewnętrznego.
Ziarna palone 25.01.2015, spożywane nieco ponad tydzień po paleniu. Ziarenka ładne, równe, bez defektów, w całości.
Espresso, kawa fru do młynka, tamper, zapinamy kolbę i po 15 sekundach mam pełną 60ml filiżankę. Gigantyczna, szybko opadająca crema. Myślę - kanał. Odpinam kolbę - piękne zbite suche ciastko. Skręcam młynek, mielę dłużej, mocniejsze ubicie, następny strzał i sytuacja się powtarza. No to kolejna próba, znów drobniej mielimy, znów mocny tamping a filiżanka wypełnia się w 20 sekund. Ostatnia korekta - tuż przy styku ziaren, w zmielonej kawie można odcisk palca zostawić, bardzo mocny tamping, i w końcu jest, udało się nie przelać - 50ml w 25 sekund. Już dawno tak długo młynka nie kalibrowałem - 8-9 strzałów, zupełnie jak bym pierwszy raz espresso robił.Pomiary wagowe wykazały 20g zmielonej kawy i 47g napoju w filiżance. Crema ładna i już tak szybko nie ginie. Jedyne co mnie dziwiło to sama ekstrakcja. Najpierw z wylewek leci kawa czarna jak smoła, potem przez chwilę jest normalna ekstrakcja, po czym około 20 sekundy zaczyna się blonding. Temperatura wody ~92C. Smakowo jedyna słodycz to ta z cremy, w smaku bardzo bardzo płasko, na pierwszym planie aromaty spalonego/wędzonego drewna czy ziemi do kwiatów prosto z worka. Smakowo bez kwasków, bez słodyczy, bez goryczy, ale cierpko - jak jakiś winiak. Ta kawa jedynie broni się jakoś w mleku, chociaż jak mam być szczery to słodycz mleka tłumi ją prawie całkowicie. Ot słodkie mleko o delikatnym posmaku ogniska. Moja żona pijąca tylko mleczne kawy stwierdziła że jest gorzko. Może przyczyn należy szukac w 3kg kawy palonej w piecu o wsadzie 15kg, może trzeba by ją jaśniej palić, może te 8 minut palenia zbyt gwałtowne było dla ziaren - nie wiem ale na bank coś bym w procesie zmienił.
Drip V60, mielenie w Peżocie na standardowym dripowym ustawieniu - zazwyczaj ekstrakcja kończy się w 2:30. 25 gram ziarna, po zmieleniu odsiałem 2g pyłu (to naprawdę pomaga i robię tak z każdą kawą do dripa), czyli finalnie do filtra trafiło 23gramy kawy. Kawa trochę jednak ciemnawa jak do dripa ale co tam - nie takie rzeczy się robiło. Cel - dolać 300ml wody o temperaturze 85C. Piękny blooming, ale coś szybko woda z filtra ucieka. Przeleciało wszystko w 2:15. W dzbanku dość konkretny ciemny napój, ale znów dominuje taki ziemisty aromat - kojarzy mi się z wiosennymi porządkami na rabatkach w ogródku. Smakowo - sam nie wiem jak to opisać, bo kawa jest strasznie płaska i wodnista - pewnie trzeba by przedłużyć ekstrakcję ale na to już nie mam ziaren. Nie ma tam kwasu, nie ma 14 cytryn, nie ma goryczy ale jest cierpkość, i taki cierpki posmak czegoś bliżej nie określonego, może przypalony karmel, może wysuszona wędzona śliwka - zostaje na długo w ustach.
Porównałem dziś ziarno o tej samej nazwie z innej palarni. Jaśniej wypalone, ale ziarna podobne. W espresso jest mnóstwo słodyczy, zero kwasków, pokłady nugatu. Młynek skalibrowałem w 100% za drugim strzałem.
Podsumowując - kawa od W&S jest bardzo przeciętna, jednak niezaprzeczalnie świeża. Osoby przyzwyczajone do mocnych marketowych doznań będą zawiedzione. Osoby szukające łagodności mogą się nad nią pochylić, bo zwłaszcza jako cappucino była smaczna. Jako drip - odradzam, odradzam bo nie ma w niej nic ciekawego.
@KasiaSzołtysik - mam nadzieję, że się nie obrazicie i że spróbujecie zmienić nieco profile palenia. Może pogadajcie z forumowymi palaczami.
Jak dla mnie kawa ta była zbyt mocno palona, co zabiło w niej wszystkie piękne smaki i aromaty jakie to ziarno posiada. Po korekcie procesu mozecie uzyskać dużo lepszy produkt. Zastanówcie się też na sposobem pakowania - torebki jutowe wyglądają pięknie, ale jak u kogoś kawa poleży miesiąc to z uwagi na cienką wewnętrzną folię i dostęp powietrza kawa może być zwietrzała. Może zastosujcie mniej reprezentacyjne torebki z wentylem. No i te karteczki - one naprawdę zaskakująco łatwo się odczepiają.