Jest dosyć duża przebitka, bo liczymy wartość kilograma w paczkach 200g. Tym sposobem ze zwykłą Kenią można spokojnie naliczyć 350zł i pomstować na czym świat stoi

Możliwe, że przy kilogramie w całości i kontakcie prywatnym byłoby ze stówkę taniej i można byłoby to uznać za cenę rzeczywistą b2c.
Wycena jest spowodowana ceną surowca, złożonością smaku, sławą farmy, marką Agi która stawia przy paczce swój znak jakości. Osiągnęła tak wiele w kawie, że wydaje mi się, że głupie byłoby nie korzystanie z kapitału ciężkiej pracy, bycia w stosunkowo młodej branży od bardzo dawna i doświadczenia międzynarodowego. Zgadzam się z
@ranGo , że Jamajka jest świetnym przykładem kawy, gdzie cena nie idzie za złożonością profilu. Zielone regularnie stoi w granicach 60-70eu/kg gdzie w tej cenie można znaleźć ziarna o bardzo złożonych profilach. Dla kogoś "pokręcona" kawa będzie wadą, a dla kogoś zaletą. Kolejnym przykładem jest osławiony kopi luwak, który widziałem w granicach 120-130eu/kg za zielone a którego nie dość, że obróbka jest - umówmy się - kontrowersyjna, to jeszcze nic specjalnego nie daje w kubku. Na cenę zawsze składa się również rzadkość i tu kolejny przykład w postaci Coffea Eugenioides gdzie ceny potrafią sięgać (przy kupnie paczki na użytek własny) 20zł za 1 dripa zrobionego przez siebie samego. W kawiarni mogliby za to wołać spokojnie 50zł za dripka.
Wchodzimy tutaj na terytorium "Czy warto?" i to jest pytanie, na które każdy głosuje własnym portfelem i nie widzę nic złego w samym oferowaniu czegoś podobnego. Tak jak rynek drogich alkoholi, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie poszukiwać i dla kogo będzie to coś wyjątkowego na tym etapie rozwoju sensorycznego, na którym obecnie się znajduje. Pewnie trochę jak z jagodzianką za 50zł gdzie ktoś raz na jakiś czas powie, że nie je tak codziennie i chce zaszaleć.
Pozdrawiam,
Paweł