A mi się wydaję, że taki HG One do domu to jak znalazł w porównaniu z automatycznym. W HG One przynajmniej nie masz retencji. Co wsypiesz to Ci wypadnie, dzięki temu nie marnujesz kawy. Porównywalnie kosztem masz Compak'a K10 z dozownikiem - niby szybciej, ale czy wygodniej ?
Raz w życiu posiadałem ręczny młynek - nawet jako drugi do dripa mnie irytował. Nie wyobrażam sobie machać wajchą 2-3 razy dziennie, żeby nakręcić 4-6 kaw (załóżmy, że dla dwóch osób). Wyobraź sobie, że kupujesz zupełnie inne ziarna i musisz to ustawić na nowo (3-4 strzały przynajmniej). Wszystkie młynki na których pracowałem były z timerem, a mój domowy młynek ma wbudowaną wagę - nie wyobrażam sobie już, żeby było inaczej
No, a do przelewów... Antonio już odpowiedział

No i jeśli się komuś wydaje, że za tyle $ nie bedzie pyłu, to się zdziwi. Ale to takie dygresje.
Pyłu jest mnóstwo nawet w przemiale z Guatemali, Dittingów i innych sklepowych, ale za to struktura reszty przemiału to inna kwestia...

Sam kiedyś byłem zdziwiony jak bardzo pylą nawet najdroższe młynki.
Szkoda, że te Mahlkonigi takie drogie. Swoją drogą co tam tyle kosztuje
?
Chociażby silnik, który może pracować znacznie dłużej bez przerwy niż w młynkach do espresso, marka, jakość, marketing

Te maszyny działają po kilkanaście lat praktycznie nie robiąc z nimi nic poza czyszczeniem i wymianami żaren. Niekóre sklepowe podłączyć trzeba do siły, bo namielają paczkę kawy w tempie w jakim większość młynków namiela dozę na podwójne epsresso

Podsumowując - generalnie nie rozumiem całego tego "hype", jaki teraz panuje na ręczne młynki. Poza użyciem w podróży/do biura trudno mi znaleźć rzeczywistą przewagę tychże nad, elektrycznymi w podobnej cenie....