Moim skromnym zdaniem powinieneś zapomnieć o Zelmerze czy innym "marketowym" ekspresie z nazwy kolbowym. Obsługa ekspresu, który chcesz kupić jest na tyle odmienna, że odnoszenie się do starego i porównywanie do niczego dobrego nie doprowadzi. Parę miesięcy temu przechodziłem podobną zmianę, to są zwyczajnie nieporównywalne ekspresy i im szybciej zapomnisz o starym, tym szybciej opanujesz nowy.
Podstawą tej zabawy jest młynek. Napiszę oczywistość, w tym Lelicie nie zrobisz poprawnego espresso ze zmielonej kawy marketowej, o ile nie masz odpowiedniego sitka (a i tak będzie to loteria). Podstawa to młynek, naprawdę. Sprawa wygląda tak, że kupisz dwie kawy z tej samej palarni, różne arabiki z różnych krajów i będą wymagały bardzo różnej grubości i czasu mielenia. Nie wiem na ile osiągniesz to na młynku wbudowanym, nie używałem. Różnica jest taka, że albo zrobisz kawę, albo woda przeleci bez ciśnienia i dostaniesz jakąś brązową ciesz (jeśli młynek nie da rady), na pocieszenie o smaku kawy.
Teraz najgorsze. Młynek może wymagać serwisu, zwłaszcza taki nie najwyższych lotów jak te wbudowane. Kawy wtedy nie zrobisz, mleka nie spienisz, bo młynek pójdzie do serwisu z ekspresem. Po drugie, jeśli się wkręcisz, zobaczysz o co w tym wszystkim chodzi, i tak kupisz inny młynek. Z miejscem w kuchni będzie jeszcze gorzej.

Na pocieszenie, Anna bez młynka to trochę ponad 2k, młynek, który da radę pewnie też około/ponad tysiąc, jesteś blisko budżetu. Trzeba szukać okazji, trochę dziś naciągnąć budżet, żeby nie wydawać jutro
